"SZEPTY ZMARŁYCH" - SIMON BECKETT

"SZEPTY ZMARŁYCH" - SIMON BECKETT


"Szepty zmarłych" to trzecia część serii Dr David Hunter. Przygodę z Simonem Beckettem zaczęłam dość dawno i pomimo że kolejne jego książki czekają na półce, dawkuję je sobie, bo wiem, że gdy po nie sięgnę, na pewno będę zadowolona. Fajnie mieć pod ręką takie pewniaki, dlatego nie żal mi zostawiać ich na potem. Mając od czasu do czasu kryzys czytelniczy, korzystam wtedy z takich perełek.

Słynny londyński antropolog sądowy dr David Hunter po traumatycznych przeżyciach udaje się do miejsca, od którego rozpoczęła się jego kariera zawodowa, do Ośrodka Badań Antropologicznych, potocznie zwanego Trupią Farmą. Tam, z pomocą przyjaciela i mentora, Toma Liebermana, ma nadzieję odzyskać spokój i pewność siebie. Tymczasem, poniekąd na własne życzenie, zostaje wciągnięty w prowadzone śledztwo, dotyczące brutalnych morderstw.

Od razu wam powiem, że powieść przeczytałam w dwa dni. Czyta się ją bardzo przyjemnie i niesamowicie szybko, a powodem tego jest luźny styl autora oraz świetnie wykreowana, wciągająca i dobrze przemyślana historia. Nie brakuje tu elementów zaskoczenia, a napięcie i posępny klimat utrzymuje się od początku do końca. Mnie intryga pochłonęła bez reszty! Ponadto ta część utrzymuje poziom nadany przez pierwszy tom, a to ogromna zaleta i zachęta dla przyszłych czytelników.

W książce znajdziecie mnóstwo szczegółów związanych z oględzinami miejsc morderstw, zwłokami i autopsją, w końcu główny bohater specjalizuje się w tej dziedzinie. Jeśli jednak myślicie, że będą to nudne, monotonne opisy, to jesteście w ogromnym błędzie. Pisarz tak świetnie to opowiada, że zaciekawi największego sceptyka. Poza tym to właśnie te opisy tworzą tak niebanalny klimat powieści, oddziałują na wyobraźnię tak bardzo, że można by pomyśleć, że jest się naocznym świadkiem zbrodni i rozkładu ciał. Pojawiają się też obrzydliwe detale, które dla mnie stanowiły smaczny kąsek. To samo dotyczy morderstw i sposobu, w jaki je dokonano. Są odrażające, okrutne i sprawiają, że włosy stają dęba. Autor wykazał się dużą pomysłowością w uśmiercaniu ludzi.

Głównego bohatera nie da się nie lubić. Jest sympatyczny, prosty i bystry. Uwielbiam postacie, które są skromne i nienachalne - takich bohaterów cenię ponad wszystko, a David właśnie taki jest. Inne postacie są różnorodne. Pojawiają się m.in. policjant, który za wszelką cenę próbuje się wyróżnić, co czyni go aroganckim i nieprzyjemnym, studenci, kształcący się w kierunku medycyny sądowej, przyjaciel i mentor Davida, borykający się z problemami zdrowotnymi. Każda z tych postaci wnosi do powieści coś innego i wywołuje różne emocje.

I wreszcie ogromnym plusem jest zakończenie intrygi. Jest nieprzewidywalna - kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Wszystko dzieje się bardzo dynamicznie i wywołuje podekscytowanie. Ostatnie rozdziały czytałam rozgorączkowana! Wszystko stworzyło zgrabną całość.

Podsumowując, jeśli jesteście fanami powieści kryminalnych, to ta seria powinna stać na waszych półkach. Jest genialna! Zawiera w sobie wszystko to, co powinien zawierać dobry kryminał. Polecam ją z czystym sumieniem. Jeżeli nie znacie tego cyklu, to koniecznie zacznijcie od "Chemii śmierci", szkoda byłoby stracić tyle dobrej rozrywki, nawet jeśli "Szepty zmarłych" wyjaśnia poniekąd, co wydarzyło się wcześniej i na jakim etapie jest główny bohater.

Tytuł: Szepty zmarłych
Autor: Simon Beckett
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 9 listopada 2016
Gatunek: kryminał/sensacja/thriller
360 s.

"M JAK MORDERCA. KAROL KOT - WAMPIR Z KRAKOWA" - PRZEMYSŁAW SEMCZUK

"M JAK MORDERCA. KAROL KOT - WAMPIR Z KRAKOWA" - PRZEMYSŁAW SEMCZUK


"Zdaje się, że religia nie pozwala zabijać, jest takie jedno przykazanie: nie zabijaj, ale tam nie jest powiedziane, żeby nie zabijać dla przyjemności ... Myślę, że religia pozwala zabijać, jak to jest z potrzeby ... Pierwszy raz pomyślałem o zabijaniu w 1959 roku, miałem wtedy 13 lat ..."

Pióro Przemysława Semczuka poznałam jakiś czas temu, kiedy w moje ręce wpadła książka "Tak będzie prościej", a następnie "To nie przypadek". Obydwie są powieściami kryminalnymi - fikcyjnymi, choć autor wspaniale oddaje, chociażby klimat lat 90. w Polsce. "M jak morderca. Karol Kot - wampir z Krakowa" to publikacja, która w całości opiera się na faktach, w dodatku niezwykle szokujących, takich, które trudno po przeczytaniu, wymazać z pamięci.

Dziennikarz opisuje sprawę Karola Kota, który w latach 60. XX wieku brutalnie zamordował 77-letnią kobietę i 11-letniego chłopca. Oskarżonemu zarzucono usiłowanie wielu zabójstw oraz podpaleń, do których sam ostatecznie się przyznał. Historia Wampira z Krakowa to jedno z najbardziej przerażających wydarzeń mających miejsce w tamtych latach. Całe miasto ogarnął paniczny strach, jak się potem okazało, wywołany przez 22-letniego mężczyznę. Mnie bardzo zszokował sam wiek oprawcy.

Przez całą lekturę towarzyszyła mi trwoga. Kompletnie nie mogłam zrozumieć zachowania Kota, jego stosunku do rówieśników oraz obcych ludzi, jego odrażającej postawy i zupełny brak empatii. Przekraczał wszelkie granice norm społecznych, był pozbawiony sumienia, nie miał żadnych zasad moralnych. Z premedytacją napadał na starsze kobiety, otwarcie i z podekscytowaniem mówił o chęci zamordowania kogoś. Nie mogłam uwierzyć, że nikt z jego najbliższego otoczenia nie zauważył jego zbytniej fascynacji nożami, jego fantazjach na temat gwałtów czy wymyślnych tortur. Czytając fragmenty dotyczące dziecinnego i jednocześnie wzbudzającego podejrzenia stylu bycia byłam wstrząśnięta! Przed oczami malował mi się człowiek szalony, oderwany od rzeczywistości, wariat, bestia w ludzkiej skórze.

Im więcej poznawałam szczegółów z życia Karola Kota, tym bardziej byłam wzburzona. W głowie pojawiło mi się wiele pytań. Dlaczego nikt wcześniej nie zainteresował się tym chłopakiem? Dlaczego nikt nie reagował na jego bezmyślne, obrzydliwe żarty? Dlaczego nauczyciele nie rozmawiali na ten temat z rodzicami nastolatka? Czyżby nikt wcześniej nie dostrzegł, że jego zachowanie nie było normalne? Byłam również bardzo ciekawa, co czuli jego rodzice... Jak prawda wpłynęła na ich życie?

W książce podkreślony jest obraz społeczeństwa, które domaga się powieszenia mordercy. Absolutnie nie byłam zdziwiona takiemu osądowi. Powiem więcej, popierałam ich zdanie. Zachowanie oskarżonego w trakcie przesłuchania było niedorzeczne i wywołało gniew. Przyznanie się do żądzy mordowania, jego nonszalancja, drwiny, uśmiech i ogólne zadowolenie z popełnionych czynów całkowicie mnie przekonały w słuszność kary śmierci. I powiem wam jeszcze coś, niewyobrażalnie absurdalnego i śmiesznego... Karol Kot do końca był przekonany, że postępuje słusznie i w jego przekonaniu, uwaga... jest DOBRYM człowiekiem. Niebywałe. Ponadto interesującym tematem, który poruszył autor, jest wpływ opinii publicznej na decyzję sądu w kwestii wyroku. Czytelnik ma również możliwość porównania działania milicji oraz całego przewodu sądowego w tamtych czasach z dzisiejszymi.

"Nie jestem agresywny, przecież jestem spokojny ... Moje postępowanie jest normalne, mam taką ochotę ... Nie potępiam tego ... Gdybym zabijał w celach rabunkowych, to mogłoby być przestępstwo, a dla przyjemności nie ... Przyjemność dlatego, że jestem taki wesoły, lubię cierpienie i śmierć ... Największe zadowolenie odczuwam przy zabijaniu ..."

Przemysław Semczuk, opisując historię Wampira z Krakowa, odwalił kawał dobrej roboty. Nie na miejscu byłoby nazywać tę książkę świetną, bo treść jest trudna, kontrowersyjna i straszna, natomiast sposób jej przedstawienia, zawarcia najistotniejszych faktów jest naprawdę dobry. Dociekliwość, wytrwałość, czas spędzony na przygotowaniu publikacji, wielogodzinne wertowanie dokumentów, przeprowadzanie rozmów, wszystko zostało wykonane na szóstkę z plusem i to czyni Przemysława Semczuka świetnym dziennikarzem i pisarzem.

Tytuł: M jak morderca. Karol Kot - wampir z Krakowa
Autor: Przemysław Semczuk
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 13 lutego 2019
Gatunek: literatura faktu
288 s.


"NANGA DREAM - OPOWIEŚĆ O TOMKU MACKIEWICZU" MARIUSZ SEPIOŁO

"NANGA DREAM - OPOWIEŚĆ O TOMKU MACKIEWICZU" MARIUSZ SEPIOŁO


To pierwsza książka należąca do literatury górskiej, z której nie do końca jestem zadowolona. Przeczytawszy m.in. biografie Piotra Pustelnika, Anny Czerwińskiej, Krzysztofa Wielickiego nastawiłam się na opowieść o tym, co dla Tomka miało ogromne znaczenie w życiu, pasja i miłość do gór, tymczasem pierwsza połowa książki to walka wspinacza z nałogiem. I pomimo że jest to nieodłączny element jego życia - niezwykle trudny, to jednak przede wszystkim liczyłam w większości na górskie przeżycia i opisy wypraw.

Nie uważam, żeby powieść była zła czy niesatysfakcjonująca, niezupełnie podoba mi się styl autora i sposób, w jaki zaprezentował nam treść. Myślę, że jest niepłynna i momentami urywana. Ponadto osoby, które były ważne w gronie Tomka, nie zgodziły się na rozmowę z Mariuszem Sepioło, tłumacząc się traumatycznymi wydarzeniami, więc biografii dużo brakuje. Małym minusem w tego typu publikacjach jest również brak zdjęć, jest ich tu naprawdę niewiele, a przecież życie tego człowieka było ogromnie bogate i żywiołowe.

Jak już wspomniałam, połowa powieści to przede wszystkim rodzinna relacja, młodzieńczy bunt, walka z nałogiem, a także z samym sobą, ciągłe poszukiwanie szczęścia, podróże, brak poczucia przynależności do społeczeństwa, wydawać by się mogło - ucieczka, a w końcu pociąg do gór i szczególna miłość do jednej - Nangi Parbat.

Życie Tomasza było bardzo dynamiczne i kolorowe, on sam sprawiał, żeby takie właśnie było. Człowiek - wulkan, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Był idealistą - pod tym względem się z nim utożsamiam, pięknym marzycielem, dobrym człowiekiem, uśmiechem zarażał innych. Zaskoczyła mnie m.in. niechęć ze strony środowiska górskiego, słowa słynnych himalaistów kwestionujące doświadczenie Tomasza w górach wysokich oraz odsyłanie go w Tatry w celu nabycia wprawy we wspinaniu. Oczywiście praktyka ma istotne znaczenie w wyprawach na ośmiotysięczniki, ale co z hartem ducha, prawdziwą pasją, oddaniem, dużym potencjałem i świetną wydolnością organizmu, które Mackiewicz posiadał? Ogromnie spodobały mi się słowa Wojtka Kurtyki:

"To był człowiek z innej bajki, z innej planety. We współczesnym alpinizmie zagubione zostały prawdziwe idee, wyzwania i powody, dla których człowiek w ogóle wymyślił alpinizm. Tomek był w tym gównianym świecie absolutną perełką, miał w sobie czystość motywacji i wielką potrzebę kontaktu z górami. Był wierny pierwotnym zasadom alpinizmu i to w nim podziwiałem."

Tomasza nie możemy zaliczyć do czołówki światowych wspinaczy, nawet tych polskich, natomiast mnie totalnie ujął jego wieczny optymizm, wytrwałość, odwaga, postrzeganie świata, otwartość. Skradł moje serce sympatią, niebywałą pasją i prostotą - tak, to zdecydowanie dobre słowo! Tak bardzo brakuje takich ludzi, szczerych, patrzących na życie przez różowe okulary, wywołujących radość.

Ostatnie rozdziały wspominające tragedię spowodowały, że do oczu napływają łzy. Bardzo to wszystko emocjonujące, przykre i jednocześnie wzruszające. "Naga Góra", ośmiotysięcznik, zdobyty przez wspinacza, postanowił nie wypuścić go już ze swych objęć. Pięknie powiedział ksiądz do ojca Tomka:

"Ja ci nawet nie będę składał kondolencji. Tomek pozostał tam, gdzie ulokował swoją wielką miłość - na Nandze. Ja się, Witold, zawsze modlę: jeśli śmierć, to tylko przy ołtarzu."

Tę powieść polecam wszystkim miłośnikom górskiej tematyki. Nawet jeśli ma kilka minusów, to warto po nią sięgnąć. Nie ukrywam, że jestem również ogromnie ciekawa innej publikacji, mianowicie kilka miesięcy później na rynku wydawniczym ukazała się biografia Tomka Mackiewicza, napisana przez Dominika Szczepańskiego, która cieszy się dobrą opinią. Ja - fanka takiej literatury, z pewnością zaopatrzę się także w tę drugą pozycję.

Tytuł: Nanga Dream - opowieść o Tomku Mackiewiczu
Autor: Mariusz Sepioło
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 3 października 2018
Gatunek: literatura górska, biografia
300 s.

"NIC CO LUDZKIE" - PIOTR GŁUCHOWSKI

"NIC CO LUDZKIE" - PIOTR GŁUCHOWSKI


Podejrzewam, że większość z was oglądała bądź słyszała o filmie "Kler" wyreżyserowanym przez Wojciecha Smarzowskiego. Ta książka to nie tylko poszerzenie wątków ekranizacji, ale również wzbogacenie o inne, prawdziwe historie, dotyczące brudów i zaniedbań Kościoła. Lektura przesiąknięta skandalicznym zachowaniem księży, dopuszczających się lubieżnych czynów, notorycznie biorących udział w przekupstwach oraz szantażach. Publikacja trudna i kontrowersyjna, ze względu na treść, niełatwa w odbiorze, no i nie dla każdego...

W powieści zawarta jest niewyobrażalna podłość, sprośność i fałsz duchownych. Czyste zło, przybierające postacie księży, biskupów, a nawet parafian. Jak się pewnie każdy domyśla, najpodlejszym grzechem Kościoła, który porusza autor tekstu, jest pedofilia, choć szczerze powiedziawszy, wiele razy podczas czytania zastanawiałam się, czy nie jest to przypadkiem całkowita bezkarność i zamiatanie pod dywan wszystkich świństw. To wszystko jest bardzo przygnębiające i nie ukrywam, że powoduje utratę wiary w ludzką dobroć i przyzwoitość.

Zberezeństwo, zakłamanie, pazerność - to mnie zmroziło! Ciężko pojąć, że takie rzeczy mają miejsce, trudno w to uwierzyć. Nawet nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, żeby opowiedzieć o uczuciach i emocjach, jakie mną targały podczas czytania. W pierwszej chwili byłam zupełnie oniemiała. Myślałam... Czy to żart? Długo trawiłam okrutną treść. Muszę przyznać, że jest to jedna z niewielu powieści, przy której robiłam dłuższe przerwy i którą czytałam na bardzo małe raty. Coś strasznego!

Jedynymi bohaterami, którzy zyskali jakąś moją sympatię, są ksiądz Andrzej Kukuła, który w dzieciństwie był wykorzystywany przez duchownego, który jako jedyny chciał sprawiedliwości oraz dziennikarka Ludmiła Zakrzewska, która chciała pokazać ludziom prawdę, która dążyła do zdemaskowania obłudnych kapłanów. To jedyne osoby, które dają malutką iskierkę nadziei i wiary w to, że uczciwi ludzie istnieją.

Piotr Głuchowski opowiada bardzo otwarcie i prosto. Używa wulgaryzmów, nie boi się dotknąć najczulszych tematów, wykłada wszystkie karty na stół, bez żadnych ogródek, dlatego ta pozycja wydawnicza niekoniecznie wszystkim przypadnie do gustu. Jednym z błędów, które popełniłam, zabierając się za nią, jest to, że najpierw obejrzałam film i potem bardzo szybko sięgnęłam po książkę. Trudno było mi przyswoić jej treść i ciągle przed oczami miałam sceny kinowe, w większości wiedziałam, o czym będą kolejne rozdziały.

Temat jest na tyle dyskusyjny, że każdy powinien sam zdecydować, czy przeczytać tę publikację, czy nie. Myślę, że warto po nią sięgnąć, nie dlatego, żeby poddać wątpliwości wiarę, ale dla samej prawdy. Udawanie, że takie rzeczy się nie dzieją, niedopuszczanie do siebie takich myśli, no cóż, uważam za nietyczne i zakłamane.

Tytuł: Nic co ludzkie
Autor: Piotr Głuchowski
Wydawnictwo: Agora SA
Data wydania: 28 listopada 2018
Gatunek: literatura współczesna
672 s.

"KRZYSZTOF WIELICKI. MÓJ WYBÓR. WYWIAD-RZEKA. TOM 2" - KRZYSZTOF WIELICKI, PIOTR DROŻDŻ

"KRZYSZTOF WIELICKI. MÓJ WYBÓR. WYWIAD-RZEKA. TOM 2" - KRZYSZTOF WIELICKI, PIOTR DROŻDŻ


Literatura górska to jeden z moich ulubionych gatunków. Sięgając po biografie słynnych wspinaczy, delektuję się każdym słowem, opowiastką, wątkiem i fotografią. Odbieram to wszystkimi zmysłami, przeżywam, wyobrażam sobie... Mówię to z ręką na sercu, jeszcze nigdy nie zawiodłam się na lekturach z tej kategorii! Ta publikacja to balsam dla mojej duszy! Razem z Krzysztofem Wielickim odpłynęłam w piękną, motywującą i bardzo poruszającą powieść!

Krzysztof Wielicki to piąty człowiek na świecie, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Jest zdobywcą trzech pierwszych, zimowych wejść na szczyty ośmiotysięczne oraz autorem świetnych przejść solowych, a także pierwszym wspinaczem, który wyszedł na szczyt ośmiotysięcznika z bazy w ciągu jednej doby! Jest nie tylko laureatem wielu prestiżowych nagród i wyróżnień, osobą, która nie boi się wystąpień publicznych, która chętnie udziela prelekcji i z ogromnym zaangażowaniem opowiada o swojej największej pasji, ale przede wszystkim jest skromnym, prostym, otwartym człowiekiem, którego nie da się nie lubić.

"Krzysztof Wielicki. Mój wybór. Wywiad-rzeka. tom 2" opowiada między innymi o samotnych wspinaczkach himalaisty, opisuje batalię o górę gór - K2, wspomina tragedię wyprawy na Broad Peak w 2013 roku, porusza wątki z życia prywatnego, a także ogólny światopogląd i dewizę życiową bohatera powieści. Całość książki, tak jak poprzedni tom, została przedstawiona w formie obszernego wywiadu i jedynym małym minusem w związku z tym, uważam brak konkretnego podziału na rozdziały, choć za takowy można uznać znaczniki umiejscowione na górnym marginesie w postaci nazwy szczytu i daty jego zdobycia.

Zdecydowanie większą część rozmowy stanowią pytania o wyprawy, zabawne i trudne sytuacje, napotkane problemy, niepowodzenia i sukcesy. W opowieści przekazuje całe swoje serce i duszę. Wszystkie emocje, ogromną pasję, odwagę, to się niesamowicie czuje! Każda strona jest tymi uczuciami wypełniona po brzegi! To mnie totalnie zauroczyło! Pod koniec książki dziennikarz skupia się na pytaniach dotyczących różnic pokoleniowych we wspinaniu, porównując ambicje i wytrzymałość wspinaczy należących do jego pokolenia z młodymi wspinaczami pokolenia dzisiejszego, opowiada o swoim doświadczeniu z perspektywy nie tylko wspinacza, ale również kierownika wypraw.

"Alpinizm to głównie emocje. W kilka minut można przeżyć tyle, ile na dole nie przeżyje się przez całe swoje życie."

Redaktor zahacza również o rodzinę Krzysztofa. Przechodząc do pytań osobistych widać, że himalaista bardzo dba o swoją prywatność, opowiada swobodnie, aczkolwiek niewiele. Rozmowa dotycząca dzieci czy żony i wzajemnej relacji jest skromna, ale dowodzi to klasy i odpowiedzialności. Wzbudza to duży szacunek u odbiorcy.

Rzucającym się w oczy wątkiem jest rozmowa obejmująca tragedię na Broad Peaku, kiedy zginęło dwóch wspaniałych wspinaczy - Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Temat jest interesujący i trudny. Nie zrozumcie mnie źle. Jako czytelniczka, ale też pasjonatka gór chciałam poznać szczegóły tych strasznych wydarzeń. Jak doszło do śmierci wspinaczy, czy można było temu zapobiec, kto jest temu winny... W takich chwilach w głowie odbiorcy powstaje mnóstwo pytań. Krzysztof opowiada szczerze, mówi o tych wydarzeniach jako najbardziej traumatycznych w życiu. Te fragmenty były naprawdę przykre i bardzo poruszające. Wprowadzają  w lekką zadumę.

Bardzo podoba mi się postawa himalaisty. Nie skupia się wyłącznie na sobie, na swoich osiągnięciach i sukcesach. Mówi o wspinaczach, którzy dołożyli swoją cegiełkę w budowie historii polskiego himalaizmu, a mimo to pozostają w cieniu. Podoba mi się sposób, w jaki się wypowiada. Płynnie, lekko, z każdego wątku wyciąga najistotniejsze rzeczy, takie, o których czytelnik rzeczywiście chce czytać. Ponadto jest człowiekiem uśmiechniętym, serdecznym, nie wywyższa się, odbiera się go jako niezwykle sympatycznego. Bardzo przyjemnie i szybko czyta się tę powieść!

Na zakończenie chciałam jeszcze dodać, że w biografiach górskich bardzo cenię możliwość oglądania zdjęć. Uwielbiam to! W tej pozycji mamy ich od groma, co bardzo mnie cieszy. Wzrokiem chłonęłam każdą fotografię i wiecie co? Miałam dreszcze na całym ciele! A jeszcze lepsze jest to, że zamknęłam książkę, odłożyłam ją na półkę, po czym znów po nią sięgnęłam, aby jeszcze raz przyjrzeć się fotografiom i znowu to się stało! Przyjemne ciarki rozlały się po ciele. Chyba więcej nic nie muszę dodawać!

Tytuł: Krzysztof Wielicki. Mój wybór. Wywiad-rzeka. Tom 2
Autor: Krzysztof Wielicki, Piotr Drożdż
Wydawnictwo: Góry Books
Data wydania: 7 grudnia 2015
Gatunek: biografia, literatura górska
272 s.


"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" - Magdalena Knedler

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" - Magdalena Knedler


"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" to druga książka Magdaleny Knedler, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszą - "Dziewczyna z daleka" wspominam bardzo dobrze, dlatego, gdy ta trafiła w moje ręce, czułam, że mnie nie zawiedzie, tym bardziej że słyszałam wiele pochlebnych opinii.

Kilka lat temu, Ida Breza, młoda pisarka, znalazła przed drzwiami swojego domu rękopis, zawierający fragmenty życia kobiet, które trafiły do obozu zagłady. Od tamtej pory życie Idy krąży wokół Przyjaciółek i anonimowej Autorki. Za wszelką cenę próbuje poznać losy kobiet z Ravensbrück, a także dowiedzieć się, kto jest autorem tekstu.

Pomimo że powieść jest sfabularyzowana, a główne bohaterki są postaciami fikcyjnymi, to wszystkie wydarzenia opisane są tak żywo, tak prawdziwie, jakby całość była w stu procentach autentyczna. Autorka opisuje historie czterech kobiet, które trafiły do Ravensbrück i które połączyła niesamowicie silna przyjaźń. Chcąc je dokładniej poznać, nawiązuje do ich przedwojennego życia, oddając im w ten sposób hołd. Uczy, że należy pamiętać, że więźniarki to nie tylko numery i pasiaki, ale kobiety, które miały marzenia, pasje i ambicje.

"Żadna z niech nie mogła dopuścić do utraty własnej tożsamości, dlatego przekazała swoją historię innym. Nie chodziło wcale o to, by gloryfikować przeszłość i zestawiać dawne złote lata z obozowym koszmarem, ale by pamiętać, kim się było naprawdę."

Serce mi pękało, gdy czytałam fragmenty dotyczące życia w obozie. Gwałty, głód, strach, znęcanie, bezgraniczne upodlenie - to była smutna, przerażająca codzienność. Ta lektura wypełniona jest skrajnymi emocjami, począwszy od smutku, złości, a skończywszy na wzruszeniu. Czytając ją, musicie być przygotowani na brutalne opisy, w których nie do uwierzenia jest ogrom bólu i rozpaczy. Ponadto Magdalena Knedler tak płynnie snuje tę historię, tak wnikliwie, że wszystkie te wydarzenia stają przed oczami i bardzo głęboko zapadają w pamięć. W trakcie powieści wiele razy zapadałam w zadumę, zatrzymywałam się, myślałam i trawiłam przeczytane słowa.

Najbardziej poruszającą sprawą w publikacji jest więź, które połączyła bohaterki, silniejsza niż wszystko inne. To, że mogły na sobie polegać, to, że jedna za drugą poszłaby na śmierć, ta walka o siebie, o innych, o to, by choć w minimalnym stopniu zachować godność i wrażliwość. Miłość, wiara i nadzieja, to jedyne piękne uczucia goszczące obok niewyobrażalnego koszmaru.

"My tego nigdy nie zrozumiemy. Ja i pani. Takiego rodzaju przyjaźni, która przetrwa absolutnie wszystko."

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" to książka, która jest świadectwem koszmaru wojennych lat. Lat, w których słowo "człowieczeństwo" nie istniało. To publikacja, którą powinien przeczytać każdy, bez wyjątku, bo naszym zadaniem jest pamiętać, przekazywać, a także nigdy nie dopuścić do podobnej tragedii.

Tytuł: Moje przyjaciółki z Ravensbrück
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Mando
Data wydania: 24 kwietnia 2019
Gatunek: literatura współczesna
432 s.
Copyright © UCIEKAJĄCE STRONY , Blogger