WIELKA AKCJA DLA ZWIERZAKÓW - KSIĄŻKA ZA KARMĘ [LISTOPAD 2019 - RELACJA]

WIELKA AKCJA DLA ZWIERZAKÓW - KSIĄŻKA ZA KARMĘ [LISTOPAD 2019 - RELACJA]


Kochani to już stało się tradycją, od trzech lat uczestniczę w akcji na rzecz bezdomnych zwierząt, której organizatorem jest Dog Rescue, a partnerem Biblioteka Kraków. Nie będzie nowością, jak powiem, że było cudownie, że filie bibliotek łącznie odwiedziło kilkaset osób, że atmosfera tego dnia była po prostu niezwykła!

Akcja odbyła się 16 listopada i polegała na zbieraniu datków na rzecz bezdomnych zwierząt. Można było przynieść karmę, koce, legowiska, leki, zabawki i różne inne akcesoria. Dodam, że wydarzenie to jest wyjątkowe i niestety, niespotykane, bo w zamian za okazaną pomoc, każdy wspierający otrzymał wybraną przez siebie książkę. I nawet jeśli literatura niekoniecznie ma wiele wspólnego ze zwierzętami, to osobiście popieram ją całym sercem i myślę, że podobne zdanie mają wszyscy uczestnicy. Akcja odbywała się w kilku miejscach Krakowa:

Filia 21, ul. Królewska 59, w godzinach 9:00-18:00
Filia 7, al. Pokoju 33, w godzinach 9:00-14:00
Filia 45, ul. Teligi 24, w godzinach 9:00-14:00
Filia 49, Osiedle Tysiąclecia 42, w godzinach 9:00-14:00
Filia 50, Osiedle Kościuszkowskie 5, w godzinach 9:00-14:00
Filia 56, Osiedle Zgody 7, w godzinach 9:00-14:00
Biblioteka Kraków BG, ul. Powroźnicza 2, w godzinach 9:00-14:00

Wszystkie książki do wyboru (w bardzo dobrym stanie, a nawet wiele nowych) przekazane zostały przez prywatne osoby, blogerów, wydawnictwa. W akcję włączyli się m.in. Tramwaj nr 4, Cuddle up with a good book, Kotter, Wydawnictwo Uroboros. Gośćmi byli również dogoterapeuci ze swoimi czworonożnymi podopiecznymi z Krakowskiego Centrum Dogoterapii "Wsparcie", którzy odwiedzili Filię przy ul. Królewskiej.

Ja odwiedziłam pierwsze, wyżej wymienione miejsce. Rok temu nie mogłam zostać dłużej, ale w zeszłą sobotę zarezerwowałam sobie ponad godzinkę, a to i tak mało. Jak zobaczyłam tyle wspaniałych, uśmiechniętych i zaangażowanych w pomoc ludzi to żal było opuszczać to miejsce!



Oprócz mnóstwa rozłożonych na stołach książek były też ekrany komputerowe, na których organizatorzy umieścili pokaz slajdów, psiaków i kociaków szukających domu. Całym sercem życzę, żeby znaleźli kochające i przede wszystkim odpowiedzialne domy.





Spotkałam oczywiście panią Martę, która przyjęła mnie jak zwykle bardzo ciepło. Poznałam Kasię i Martę ze stowarzyszenia, które opowiedziały o założeniu fundacji Dog Rescue, o tym jak wygląda adopcja zwierząt, o innych akcjach na rzecz bezdomniaków organizowanych w ciągu roku. Ogromnie się cieszę, że mogłam spotkać tak sympatyczne i inspirujące osoby! Tylu uśmiechniętych ludzi, o wielkich sercach - pracowników biblioteki oraz czytelników, których łączy miłość do zwierząt i do literatury, cudownie było na to patrzeć! Pozytywne emocje zaraziły wszystkich, bez wyjątku!

Do domu przywiozłam dwie wybrane książki, prezentujące się na poniższym zdjęciu.


Na koniec chciałam serdecznie podziękować, organizatorom i partnerom akcji, za poświęcony czas, przygotowanie, promowanie tego wydarzenia i zaangażowanie. Jesteście wielcy! Jestem pod wielkim wrażeniem efektu pracy. Cieszę się, że mogłam tam być i choć trochę wspomóc akcję. Połączenie promowania czytelnictwa z pięknym gestem niesiania pomocy... rewelacja! Z roku na rok trąbię o tym wydarzeniu na prawo i lewo, chwaląc całe to przedsięwzięcie. W każdym większym mieście w Polsce powinny być organizowane takie akcje.


16 listopada 2019 roku dobro królowało w ścianach siedmiu bibliotek, a ja jestem dumna, że mogłam być jego częścią!

*Dziękuję pani Marcie za udostępnienie zdjęć.


LINKI DO POPRZEDNICH EDYCJI:

AKCJA DLA ZWIERZAKÓW - KSIĄŻKA ZA KARMĘ [LISTOPAD 2018 - RELACJA]


"AŻ DO ŚMIERCI" - DARIA GÓRKA

"AŻ DO ŚMIERCI" - DARIA GÓRKA


"Aż do śmierci" to książka, w której przedstawiono historię ośmiu kobiet, wobec których partner stosował wieloletnią przemoc psychiczną i fizyczną. Siedem z nich zabiło swoich oprawców. Wszystkie odbywają karę więzienną.

"Do dziś mam przed oczami policjanta, który siedział obok mnie, już na komisariacie, i trzymał mój dowód. Powiedział: »Zabiła pani zwierzę, a pójdzie pani siedzieć jak za człowieka.«"

Książka podzielona jest na części. Pierwsza z nich to opowieści osadzonych. Rozmowy na temat bólu i upokorzenia, jakie znosiły latami. Codzienność polegająca na biciu, poniżaniu, zastraszaniu. Opowieści tego, czego doświadczyły przed morderstwem, opis dnia zabójstwa oraz sposobu, w jaki zostało popełnione, a także proces sądowy, czyli moment skazania. Ponadto autorka zawiera krótkie dane statystyczne dotyczące przemocy domowej w Polsce oraz porusza temat dzieciństwa osadzonych, które często było niełatwe. Drugą częścią publikacji jest rozmowa Darii z m.in. młodszym psychologiem Aresztu Śledczego oraz psychologiem więziennym na temat osób, które doświadczają przemocy, które trafiły do więzienia. Specjaliści opowiadają o zachowaniu takich osób, o tym, jak wygląda praca z osobą skrzywdzoną bądź taką, która skrzywdziła i wreszcie o tym, gdzie ofiary powinny szukać pomocy, co robić, gdy ktoś się nad nimi znęca.

Dużym i jedynym minusem, który rzuca się w oczy już od pierwszych stron, jest konstrukcja publikacji. Autorka w każdym podrozdziale miesza historie kobiet i wychodzi z tego poplątanie z pomieszaniem. Opowieści nie są poukładane i przez to ciężko się skupić na treści, ciężko oddzielić jedną od drugiej, co rzutuje na odbiór książki.

Tematyka jest bardzo trudna. W momencie, kiedy czytałam o ogromie cierpienia, jakie znosiły te kobiety, miałam w głowie milion pytań, emocje się we mnie gotowały! Wielokrotnie przeszło mi przez myśl, że dobrze zrobiły... Dla niektórych może być to oburzające, ale ta poniewierka, choć to zbyt małe słowo, którą fundowali partnerzy - sadyści, była tak straszna, odrażająca i wyniszczająca, że w końcu musiało dojść do tragedii. Człowiek nie ma prawa odbierać życia drugiemu człowiekowi, ale ma prawo się bronić, dlatego ta publikacja i te historie budzą dużą kontrowersję.

"Kara jest słuszna i konieczna. Zrobiłam to, co zrobiłam. Zabiłam człowieka, mimo że nikt nie dał mi takiego prawa. Teraz muszę ponieść karę. Choć znajomy ksiądz na rozprawie wstał i powiedział, że nastąpiła pomyłka, bo na ławie oskarżonych siedzi niewłaściwa osoba, a główny winny w tej sprawie nie żyje."

Byłam wstrząśnięta brakiem reakcji państwa... policji! Nie mogłam uwierzyć w to, że nikt wcześniej nie zareagował. Kobiety wielokrotnie wspominają o sińcach, bliznach, złamaniach, otwartych, krwawiących ranach... A przecież obok mieszkali sąsiedzi, widziały to sprzedawczynie w sklepie, każda z ofiar miała jakąś rodzinę... Nikt się tym nie zainteresował. Ludzie woleli się odwrócić, nie wtrącać. Dom dla tych kobiet oznaczał piekło.

Bardzo ciężko rozmawiać o tej książce. Osobiście mam mieszane uczucia wobec niej. Nikogo nie oceniam, ale gdybym musiała stanąć po czyjejś stronie, opowiedziałabym się za kobietami. W głowie mi się nie mieści, że te kobiety miały na tyle siły, żeby znosić upodlenie tyle lat. Ciągła kontrola, obelgi, gwałty, zmuszanie do prostytucji... W końcu nastąpił wybuch. Ofiary katów stały się katami. Nawet po przeczytaniu lektury, w głowie kłębi się mnóstwo pytań, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Czy można usprawiedliwić zabójstwo? Czy naprawdę nie dało się zapobiec sytuacji, w jakiej znalazły się kobiety? Czy może same nie miały dość siły, żeby o siebie zawalczyć? 

Jak sama autorka powiedziała, niech ta lektura będzie przestrogą. Nikt nie powinien zamykać oczu na ludzką krzywdę. Nie wolno nam milczeć. Trzeba reagować. Trzeba również uświadamiać ludzi, dlatego mocno zachęcam do książki.

Tytuł: Aż do śmierci
Autor: Daria Górka
Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 16 października 2019
Gatunek: reportaż, literatura faktu
253 s.

"POZA KONTROLĄ" - KATHRYN CROFT

"POZA KONTROLĄ" - KATHRYN CROFT


Pióro Kathryn Croft jest mi znane z powieści "Córeczka" oraz "Tylko jedno kłamstwo". Wtedy byłam bardzo zadowolona zarówno ze stylu autorki, jak i pomysłu na fabułę, dlatego, kiedy ukazała się Jej nowa powieść "Poza kontrolą", od razu po nią sięgnęłam. I właściwie nie zawiodłam się, choć znalazłam również minusy.

Callie, żona Jamesa, ze wszystkich sił stara się zyskać sympatię dwójki nastoletnich chłopców, synów męża. Jednak dzieci nie akceptują macochy i za wszelką cenę próbują się jej pozbyć. Młoda kobieta ukrywa przed mężem wszystkie upokorzenia ze strony chłopców. Z czasem okazuje się, że ma przed mężem więcej tajemnic. Ich małżeństwo staje się zagrożone. Dramatyczna próba ratowania związku oraz przypodobania się dzieciom sprawiają, że kobieta zaczyna się zastanawiać czy aby na pewno jest osobą, za którą się uważa.

Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni dwóch czasów. Pierwszy z nich to aktualne wydarzenia, czyli zeznania Callie, która została aresztowana pod zarzutem morderstwa, natomiast drugi, to opowieść kobiety o wydarzeniach sprzed kilku miesięcy. Zastosowanie takiej delikatnej retrospekcji bardzo mi się spodobało, z jednej strony znamy aktualne położenie bohaterki, a z drugiej buduje to napięcie oraz ciekawość, koniecznie chcemy poznać, co spowodowało tę sytuację.

Pomysł na fabułę uważam za ciekawy. I choć wydaje się banalnie prosty, taki, który może spotkać każdego z nas, to uważam, że jest on trafiony, bo kto nie lubi czytać o czymś, co może wydarzyć się w domu u sąsiada. W trakcie lektury wychodzą na jaw różne tajemnice i kłamstwa, które jeszcze bardziej ściskają gardło głównej bohaterki, co jest plusem, bo zapewniło mi to fajną rozrywkę i podtrzymywało emocje. Nie mogę zaprzeczyć, były momenty, w których Callie ogromnie denerwowała mnie swoim dziecinnym i niedorzecznym zachowaniem, a także podejmowanymi decyzjami, które były często absurdalne i których konsekwencje są do bólu przewidywalne, ale tak czy siak, lektura tak mnie wciągnęła, że z niecierpliwością przerzucałam kartki, byle tylko móc poznać zakończenie.

Mimo że tak zastosowana retrospekcja spowodowała to, że poniekąd można się domyślić finału, to ja bawiłam się naprawdę dobrze poznając historię Callie. Przede wszystkim warto przeczytać tę książkę dla samych tych zawiłości, dynamicznej akcji, rodzinnych sekretów czy też zmagań głównej bohaterki z dziećmi, krótko mówiąc dla wszystkich tych sytuacji, które w realnym życiu dla innych mogą być codziennością. Myślę, że to największe atuty tej powieści, która koniec końców, okazuje się niezłym thrillerem.

Podsumowując, "Poza kontrolą" polecam osobom, które mają ochotę na luźną, prostą opowieść z dreszczykiem. Styl autorki jest przyjemny, lekturę czyta się błyskawicznie, natomiast podejrzewam, że fani gatunku zaliczą ją do niezbyt wymagających i niesatysfakcjonujących. Nie jest to thriller, przy którym szczękę zbiera się z podłogi, niemniej jednak warto mieć go na uwadze. Mnie wciągnął i zdecydowanie zrelaksował.

Tytuł: Poza kontrolą
Autor: Kathryn Croft
Tłumaczenie: Ewa Kleszcz
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 16 października 2019
Gatunek: kryminał/sensacja/thriller
386 s.

*Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.
"HALINA. DZIŚ JUŻ NIE MA TAKICH KOBIET. OPOWIEŚĆ O HIMALAISTCE HALINIE KRÜGER-SYROKOMSKIEJ" - ANNA KAMIŃSKA

"HALINA. DZIŚ JUŻ NIE MA TAKICH KOBIET. OPOWIEŚĆ O HIMALAISTCE HALINIE KRÜGER-SYROKOMSKIEJ" - ANNA KAMIŃSKA


Annę Kamińską, autorkę książki "Halina. Dziś już nie ma takich kobiet. Opowieść o himalaistce Halinie Krüger-Syrokomskiej" miałam okazję poznać nie tylko dzięki przeczytanej wcześniej powieści biograficznej o Wandzie Rutkiewicz, ale również na spotkaniu autorskim, które odbyło się na zeszłorocznych Warszawskich Targach Książki [relacja]. Nie dość, że Ania pisze tak lekko, tak przyjemnie, że ciężko oderwać się od Jej powieści, to prywatnie jest fantastyczną osobą! Serdeczna, uśmiechnięta i bardzo otwarta! Kilka dni temu miałam możliwość ponownego spotkania autorki na Targach Książki w Krakowie [relacja] i podpisania tomu o Halince. Było cudownie!

Halina Krüger-Syrokomska to kobieta, od której rozpoczął się alpinizm kobiecy. Pierwsza europejka, która stanęła na ośmiotysięczniku (Gaszerbrum II), zdobywczyni filara Trollryggen w Norwegii, a ponadto ustanowiła wiele pierwszych przejść w Tatrach, pokonała wiele dróg w Alpach szwajcarskich i francuskich. Prywatnie była cudowną, tętniącą życiem kobietą, kochającą żoną i matką. Wulkanem energii, zarażającym innych radością i optymizmem, niezwykle wytrwałą, zdeterminowaną, silną osobowością. Halina szybko stała się jedną z najlepszych, a jej sukcesy przetarły drogę na najwyższe góry świata kolejnym himalaistkom.

"- To była wielka postać w naszym środowisku - dodaje Cichy - żadna ze wspinających się kobiet nie miała odwagi tak się wyróżniać jak ona. Wszyscy wspinacze w Polsce wiedzieli, kim jest Halina."

Autorka zgrabnie opisuje dzieciństwo i młodość bohaterki, otoczenie, w jakim się wychowała, a także początki jej górskiej pasji. W powieści zawiera najistotniejsze fakty, dzięki czemu czytelnik nie czuje się przytłoczony informacjami, ani też nie jest znużony. Posługuje się prostym językiem, unika trudnych, technicznych słów, charakterystycznych dla wspinaczy, dlatego lekturę czyta się bardzo płynnie, szybko i niezwykle przyjemnie! Ogromną zaletą są przeplatające się z treścią zdjęcia. Są niesamowite! Chłonęłam każdą fotografię, przeglądałam je kilka razy, a nawet cofałam się, by móc jeszcze raz spojrzeć na dane zdjęcie!

O tej niezwykłej alpinistce słyszałam, czytając inne górskie biografie, w których była wielokrotnie wspominana, ale ta konkretna publikacja umożliwiła mi zupełne jej poznanie. Anna Kamińska nie tylko mówi o jej górskiej karierze, drogach, jakie pokonała i ile wysiłku w to włożyła, o środowisku wspinaczy i o tym, jak zachowywała się w obecności górskich kolegów, ale również o tym, jaką była córką, żoną i matką.

Halina Krüger-Syrokomska usilnie wspierała i promowała kobiece zespoły w dotarciu do najwyższych gór świata. W tamtych latach kobiety miały ciężko wybić się przed mężczyzn, było to prawie niemożliwe, prawie... bo jednak jej się udało zyskać szacunek i podziw męskiego grona wspinaczy. Cudownie było czytać o momentach, w których mężczyźni musieli zrzucać czapki z głów przed Halinką. Tworzyła duet z Wandą Rutkiewicz, które ostatecznie podzieliła różnica charakterów. Tutaj napomknę tylko, że w biografii znajdziecie wiele przykładów zgrzytów między himalaistkami i ciekawe porównanie podejścia do gór. Osobiście bardziej polubiłam Halinę, nie tylko była pionierką w tym, co robiła, ale była sympatyczniejsza, zarażała swoim poczuciem humoru i żywiołowością. Każdy chciał się z nią wspinać!

"- Halina była w górach sprawna, odważna i samodzielna - mówi Andrzej Paczkowski. - To od niej zaczął się alpinizm kobiecy. W Polsce kobiety po wojnie wspinały się w Tatrach, ale głównie z mężczyznami, a od Haliny zaczęła się wspinaczka kobiet, czyli wychodzenie na trudne drogi w damskich dwójkach, bez towarzystwa mężczyzn."

Halina od początku podbiła moje serducho! Wielokrotnie zastanawiałam się czy byśmy się zaprzyjaźniły w rzeczywistości. W środowisku górskim przywdziewała odważną maskę, nieustraszoną, nie bała się kląć, mówiła bezpośrednio, nawet jeśli miałaby tym kogoś urazić, ale gdy ktoś poznał ją bliżej, widział jaka potrafi być delikatna, pełna czułości, chętna do pomocy. Na tym polegała jej wyjątkowość, a także na tym, że w tym wszystkim zawsze była sobą, zupełnie skromna, nikogo nie udawała! Nie szukała rozgłosu, sławy. Góry traktowała jako prawdziwą pasję, jako drugi dom. I tak było do końca. Gdy dotarłam do ostatnich stron powieści, ryczałam jak bóbr! Tyle emocji się we mnie zebrało, że nie mogłam się opanować!

"- Wiedziałem, że żeniąc się z Haliną, żenię się z górami - mówi Janusz Syrokomski. - Dla niej Tatry były całym światem, tam czuła się wolna"

Podsumowując, polecam tę powieść wszystkim, bez wyjątku. O Halinie można mówić godzinami, ta recenzja i tak tego wszystkiego nie odda, a publikacja owszem. Ta kobieta to ogromna motywacja! Nie bała się sięgać po swoje marzenia i wytrwale do nich dążyła. Nie straszne jej były przeciwności losu. Potrafiła odnaleźć się w każdej sytuacji, wyjść z każdej opresji, umiała pomagać innym, nie żądając nic w zamian. Była cudowną, piękną kobietą, która potrafiła walczyć o siebie i innych. Jej osobowość fascynuje, inspiruje i rozbudza miłość do gór, które były jej częścią.

Tytuł: Halina. Dziś już nie ma takich kobiet. Opowieść o himalaistce Halinie Krüger-Syrokomskiej
Autor: Anna Kamińska
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 5 czerwca 2019
Gatunek: biografia, literatura górska
472 s.

23. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE [2019]

23. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE [2019]


Na ostatni weekend października czekałam dobre kilka tygodni, jak pewnie większość książkoholików, a szczególnie tych, którzy planowali odwiedzić tegoroczne Targi Książki w Krakowie. Początkowo nie byłam zachwycona programem, ale po wnikliwej analizie znalazłam kilku autorów, których koniecznie chciałam spotkać. Mając na uwadze poprzednie lata i organizację tego wydarzenia, przygotowałam się psychicznie na ogromny tłum, ścisk, małą ilość powietrza, duchotę i ból kręgosłupa. Oczywiście nic się nie zmieniło pod tym względem, ale postanowiłam wytrwać. Pojechałam z ogromnym samozaparciem. Udało mi się uczestniczyć w targach dwa dni - w sobotę i niedzielę.


Byłabym zapomniała... jest rzecz, która się zmieniła, oczywiście na lepsze, mianowicie kolejki do wejścia na halę EXPO. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, nie czekałam dłużej niż pięć minut! Może miałam po prostu szczęście, tak czy siak chciałam o tym wspomnieć, bo to jeden z nielicznych plusów organizacji.


SOBOTA

W tym dniu mój plan był baaardzo napięty. Rozpiskę stoisk i spotkań przygotowałam dwa dni wcześniej. Bardzo dokładnie wszystko przejrzałam, gdzie odbędą się spotkania konkretnych pisarzy,  o której godzinie, w jakich sektorach, czy zdążę na spotkania odbywające się w tym samym czasie, czy chcę dokupić jakieś książki i na jakich ewentualnie stoiskach będę mogła je nabyć, wszystko miałam dokładnie posegregowane i rozpisane, to najlepszy sposób na to, aby jakoś się odnaleźć w tym cały targowym szaleństwie. Dzięki temu zrealizowałam swój cały plan w tym dniu.


W tym dniu uścisnęłam dłonie ośmiu autorów! Na początku nie sądziłam, że mi się to uda, tym bardziej że niektóre spotkania zazębiały się, ale dałam radę! Co prawda moja cierpliwość została wystawiona na próbę, moja przestrzeń osobista doznała traumy, a kręgosłup boli mnie do tej pory, ale było warto! Już na pierwszym spotkaniu postanowiłam zrezygnować ze zdjęć, podawanie sobie telefonu z rąk do rąk, sprawdzanie, czy zdjęcie wyszło i ludzie czekający w kolejce, to wszystko sprawiło, że wolałam tego uniknąć. Najważniejsze były same spotkania i pamiątka w postaci autografu.

Pierwszym stoiskiem, które odwiedziłam było Wydawnictwo Literackie, które zaprosiło Wojciecha Tochmana, reportażystę, pisarza, wielokrotnego zdobywcę nagród literackich. Pan Wojtek okazał się bardzo serdecznym człowiekiem, ale mam jedno zastrzeżenie do organizacji spotkania, które odbyło się przez ladę... W pewnym momencie poczułam się jak w sklepie. Nie można było usiąść i zamienić dwóch zdań, wszystko odbywało się na stojąco! Ojj, bardzo nieładnie. Uważam, że dla takiego człowieka powinien być stolik i dwa fotele.



Dalej udałam się na spotkanie z Kasią Puzyńską i tutaj wyszła śmieszna historia. Gdy zobaczyłam ciągnącą się w nieskończoność kolejkę do autorki, postanowiłam odpuścić i przyjść później (nie po to taszczyłam dwie grube książki, żeby zrezygnować całkiem). Słuchajcie dalej... Przyszłam za około półtorej godziny, patrzę, a tu jeszcze większa kolejka! Dramat! To wszystko przez tę premierę "Pokrzyku", pytam organizatorów, czy Kasia będzie podpisywać do końca, bo kolejka jest niebotyczna, ale panie (w szoku, że tak dużo ludzi) zapewniły, że tak, więc znowu odpuściłam i postanowiłam przyjść za jakiś czas i nie uwierzycie... przyszłam znów za około godzinę i okazało się, że Kasia zbiera się do wyjścia. Byłam ostatnia po podpis! I uniknęłam stania! Taki fart!


W międzyczasie odwiedziłam stoisko Wydawnictwa Filia i tu czekałam na spotkanie z Maxem Czornyjem najdłużej, bo godzinę, a i tak miałam szczęście, bo stałam raczej z przodu kolejki. Jak ktoś chce spotkać tego pana na takim wydarzeniu, to polecam udać się do Niego co najmniej czterdzieści minut wcześniej, chyba że macie duuuużo cierpliwości.




Dalej udałam się na stoisko Bezdroża. Bardzo żałowałam, że nie mogę być na targach w piątek, bo były organizowane prelekcje górskie z udziałem Krzysztofa Wielickiego, Moniki Witkowskiej, Janusza Gołąb i Mariana Bała. Niestety mnie ominęły. Natomiast zrekompensowało mi to spotkanie z Moniką, właśnie na tym stoisku w sobotę. Literatura górska jest mi bardzo bliska, a ta osóbka okazała się fantastyczna! Uśmiechnięta, otwarta, bardzo miła! Cieszę się, że mogłam Ją poznać. Wspomniała, że niebawem w Krakowie odbędzie się festiwal górski, na którym będzie Ona i m.in. Krzysiu Wielicki. Zatem do zobaczenia!



Bezdroża

Kolejnym sympatycznym spotkaniem była możliwość uściśnięcia dłoni Darii Górki, na stoisku Wydawnictwa Mova, marki Wydawnictwa Kobiecego. Książki jeszcze nie czytałam, "Aż do śmierci" miała swoją premierę trochę ponad miesiąc temu. Ma świetne opinie, zamierzam ją niebawem poznać.



Magda Knedler to kolejna świetna autorka i wspaniała kobieta, którą spotkałam. Rok temu widziałam Ją na Targach Książki w Warszawie, wtedy zdobyłam autograf w "Dziewczynie z daleka", tym razem poszłam na spotkanie z kolejnymi książkami. Przyjemnie jest wracać do tak cudownych pisarek!



Przedostatnią wizytą dzisiaj było spotkanie z Elą Piętak i Darkiem Piętak. Jak już wspominałam, literatura górska jest mi bliska, a ta opowiadająca o Jurku Kukuczce tym bardziej. To od Jego biografii zaczęła się moja przygoda z tym gatunkiem literackim, zatem koniecznie chciałam zdobyć książkę "Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki", która miała premierę 16 października tego roku, a możliwość zdobycia podpisów autorów, tym bardziej mnie ucieszyła.



Burda Książki
I ostatnim spotkaniem było poznanie Bogdana Bartnikowskiego, który znany jest m.in. z biografii "Dzieciństwo w pasiakach". Jest to wstrząsająca lektura opowiadająca o wojnie oczami dzieci. W swoich książkach pan Bogdan opowiada również na podstawie własnych doświadczeń. W 1944 roku był więźniem obozu Auschwitz-Birkenau, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, został odznaczony Krzyżem Oficerskim. I choć lektury wychodzące spod pióra tego człowieka są trudne, to warto je znać.



NIEDZIELA

Na dzisiaj miałam zaplanowane trzy spotkania, niestety, do jednego nie doszło, a mowa tu o Darku Jaroniu. Był to ostatni pisarz, z którym chciałam się zobaczyć, jednak czas oczekiwania na tego pana wynosił dwie godziny, a że nie jestem z Krakowa, postanowiłam odpuścić. Brak sił dał się we znaki. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać Darka na podobnym wydarzeniu, kiedyś indziej.

Pierwsze spotkanie w niedzielę odbyło się znów na stoisku Wydawnictwa Literackiego, z Anną Kamińską. Autorkę miałam możliwość poznania na zeszłorocznych targach w Warszawie, podpisała mi wtedy biografię o Wandzie Rutkiewicz. Tym razem zdobyłam autograf w biografii Haliny Kruger-Syrokomskiej, o której zresztą aktualnie czytam.



Drugim i ostatnim spotkaniem były odwiedziny na stoisku Wydawnictwa Rebis, Przemka Semczuka. Ten człowiek to jest po prostu mistrz! Podchodzę, witam się i mówię, że nie mogę zdobyć książek "Wampira z Zagłębia" i "Kryptonimu Frankensteina" i słuchajcie... Przemek sobie wstaje, idzie do kantorku, przynosi drugą z wymienionych książek, podpisuje i mi ją wręcza! Nie wiedziałam co powiedzieć, w sumie zrobiło mi się trochę głupio, ale uwielbiam Jego powieści, no to nie było mowy, żebym jej nie wzięła. Szykuję się na dobrą lekturę! Panie Semczuk, jesteś Pan super, do zobaczenia na Śląskich Targach Książki!



Dom Wydawniczy Rebis

Nie będę się rozpisywała pod każdym spotkaniem, jak było cudownie, bo tyczy się to naprawdę wszystkich, bez wyjątku. Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w tak wielu wspaniałych spotkaniach, rozmowach, nawet jeśli były krótkie, cieszę się możliwością zdobycia autografów i uściśnięcia dłoni. Było pięknie! I już nie mogę się doczekać kolejnych Targów Książki.

Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć o targowych cenach. Ja już się nauczyłam, żeby zamawiać książki wcześniej i zbierać je ze sobą na to wydarzenie. Fakt, można było znaleźć fajne promocje, jakieś rabaty, np. Wydawnictwo Czarna Owca proponowała 30% rabat, Księgarnia Tania Książka 25% rabat, Wydawnictwo Novae Res 40% rabat, ale, tak czy siak, było drogo, a no cóż, nie oszukujmy się, każdy miłośnik książek, który kupuje je w dużych ilościach, będzie patrzył na cenę.

Na koniec wrzucam jeszcze stos moich wszystkich podpisanych powieści. Jak tak sobie patrzę na niego, to rzeczywiście robi wrażenie i daje dużo satysfakcji. Spełniły się kolejne moje małe marzenia!





LINKI DO POPRZEDNICH EDYCJI:

20. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE

21. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE

22. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE [2018]


"SAMOTNOŚĆ SOLISTY. WSPINACZKA W STYLU FREE SOLO" - ALEX HONNOLD, DAVID ROBERTS

"SAMOTNOŚĆ SOLISTY. WSPINACZKA W STYLU FREE SOLO" - ALEX HONNOLD, DAVID ROBERTS


Przyznam szczerze, że literatura górska nie od zawsze mnie pasjonowała. Pierwszą książką, od której zaczęła się moja przygoda z tym gatunkiem, była biografia napisana przez Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego, "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście". Od przeczytania tej publikacji minął ponad rok, a moja biblioteczka powiększyła się o ponad kilkanaście książek dotyczących gór oraz wspinaczki. Z czasem twórczość górska stała się jednym z moich ulubionych gatunków.

"Samotność solisty. Wspinaczka w stylu free solo" to trochę inna publikacja od tych, które czytałam do tej pory. Przeważająca część książek znajdujących się na mojej półce dotyczy biografii zdobywców ośmiotysięczników. Tym razem poznałam młodego, ambitnego, fascynującego mężczyznę, Alexa Honnolda, którego największą pasją jest wspinaczka skalna w stylu free solo, czyli samotnie, bez asekuracji. Początkowo wydawało mi się to dość błahe, w porównaniu do osiągnięć himalaistów, jednak w trakcie poznawania szczegółów związanych ze ścianą wspinaczkową, moje uznanie i podziw w błyskawicznym tempie rosły. To naprawdę niesamowite czego dokonał bohater, który jest również współautorem powieści!

Alex Honnold, pierwszy człowiek na świecie, który 3 czerwca 2017 roku wspiął się na słynną 900-metrową formację skalną El Capitan, samotnie, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Media określiły to przejście jako "najwybitniejszy wyczyn w historii wspinaczki skalnej" oraz "jedno z najwspanialszych dokonań sportowych wszech czasów". Ponadto czołowy wspinacz ma na swoim koncie wiele trudnych i szybkich klasycznych przejść, w tym "na żywca". Jest również znany z filmu dokumentalnego "Free solo: ekstremalna wspinaczka", który otrzymał Oscara w 2019 roku. Ponadto okazuje się, że jest całkiem niezłym pisarzem :).

Nie skłamie, jeśli powiem, że książkę pokochałam już od pierwszych stron. Niezwykła pasja, z jaką opowiadają jej autorzy, jest po prostu zaraźliwa! Nie da się pozostać obojętnym wobec człowieka, który z takim oddaniem poświęca się wspinaczce. Biografia jest bardzo dobrze skonstruowana i przemyślana. Nawiązanie do różnych technik i taktyk wspinania, a także szczegółowe opisy chwytów i etapów wspinaczki na różnych ścianach, pokazują profesjonalne podejście i ogromne zaangażowanie autorów w dokładne przybliżenie czytelnikowi tego, co tak mocno ukochał Alex. Muszę przyznać, że momentami miałam trudności w przyswojeniu tak wielu istotnych informacji oraz zrozumieniu trudnego słownictwa. Poukładanie ich sobie wymaga skupienia, niemniej opowieść jest tak płynna, przyjemna, ciekawie opisana i wyjaśniona, że nie stanowi to absolutnie żadnego problemu.

Dokonania Alexa są imponujące i jednocześnie bardzo motywujące. Wyobrażałam go sobie stojącego pod ścianą skalną, zdeterminowanego, odważnego, niezwykle skupionego na tym, co za chwilę zamierza zrobić. To naprawdę fascynujące! Zupełnie jakbym była obok niego! Drugą sprawą jest osobowość wspinacza. Wzbudza ogromną sympatię nie tylko, czarując swoimi umiejętnościami i niebywałą odwagą, ale również tym, jakim jest człowiekiem na co dzień. Cichy, nienachalny... NIEŚMIAŁY! Wyobrażacie sobie?! Jego talent wzbudza niebywały podziw, a dobro i życzliwość, ogromny szacunek. Wzruszyło mnie m.in. założenie fundacji Honnold Foundation, mającej na celu wspieranie ludzi żyjących w trudnych warunkach. Organizacja powstała po tym, jak Alex wybrał się w podróż do Afryki. Obserwacja tamtego krajobrazu i życia sprawiła, że postanowił działać. Jego szczera chęć niesienia pomocy, wrażliwość i to, że wobec tak dużego rozgłosu pozostał zupełnie skromny, całkowicie mnie ujęły!

Podsumowując, "Samotność solisty. Wspinaczka w stylu free solo" polecam nie tylko fanom tematyki górskiej i biografii, ale wszystkim tym, którzy szukają inspiracji i wielu emocji. Historia wybitnego wspinacza, który osiągnął tak wiele i przy tym wszystkim pozostał sobą, kierując się w życiu własnymi, wspaniałymi wartościami, sprawia, że trudno przejść obok niej niewzruszonym. Zdjęcia umieszczone na końcu książki wzmagają pozytywne uczucia i wywołują przyjemne dreszcze na całym ciele! Ta żywiołowość i werwa zachęcają do ruszenia tyłka po własne marzenia! Dlatego, jeśli ktoś zada mi pytanie, czy warto ją przeczytać, bez wahania odpowiem, że tak!

Tytuł: Samotność solisty. Wspinaczka w stylu free solo
Autor: Alex Honnold, David Roberts
Tłumaczenie: Krzysztof Krzyżanowski
Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 4 września 2019

Gatunek: biografia, autobiografia, literatura górska
352 s.


Copyright © UCIEKAJĄCE STRONY , Blogger