"NIC CO LUDZKIE" - PIOTR GŁUCHOWSKI

"NIC CO LUDZKIE" - PIOTR GŁUCHOWSKI


Podejrzewam, że większość z was oglądała bądź słyszała o filmie "Kler" wyreżyserowanym przez Wojciecha Smarzowskiego. Ta książka to nie tylko poszerzenie wątków ekranizacji, ale również wzbogacenie o inne, prawdziwe historie, dotyczące brudów i zaniedbań Kościoła. Lektura przesiąknięta skandalicznym zachowaniem księży, dopuszczających się lubieżnych czynów, notorycznie biorących udział w przekupstwach oraz szantażach. Publikacja trudna i kontrowersyjna, ze względu na treść, niełatwa w odbiorze, no i nie dla każdego...

W powieści zawarta jest niewyobrażalna podłość, sprośność i fałsz duchownych. Czyste zło, przybierające postacie księży, biskupów, a nawet parafian. Jak się pewnie każdy domyśla, najpodlejszym grzechem Kościoła, który porusza autor tekstu, jest pedofilia, choć szczerze powiedziawszy, wiele razy podczas czytania zastanawiałam się, czy nie jest to przypadkiem całkowita bezkarność i zamiatanie pod dywan wszystkich świństw. To wszystko jest bardzo przygnębiające i nie ukrywam, że powoduje utratę wiary w ludzką dobroć i przyzwoitość.

Zberezeństwo, zakłamanie, pazerność - to mnie zmroziło! Ciężko pojąć, że takie rzeczy mają miejsce, trudno w to uwierzyć. Nawet nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, żeby opowiedzieć o uczuciach i emocjach, jakie mną targały podczas czytania. W pierwszej chwili byłam zupełnie oniemiała. Myślałam... Czy to żart? Długo trawiłam okrutną treść. Muszę przyznać, że jest to jedna z niewielu powieści, przy której robiłam dłuższe przerwy i którą czytałam na bardzo małe raty. Coś strasznego!

Jedynymi bohaterami, którzy zyskali jakąś moją sympatię, są ksiądz Andrzej Kukuła, który w dzieciństwie był wykorzystywany przez duchownego, który jako jedyny chciał sprawiedliwości oraz dziennikarka Ludmiła Zakrzewska, która chciała pokazać ludziom prawdę, która dążyła do zdemaskowania obłudnych kapłanów. To jedyne osoby, które dają malutką iskierkę nadziei i wiary w to, że uczciwi ludzie istnieją.

Piotr Głuchowski opowiada bardzo otwarcie i prosto. Używa wulgaryzmów, nie boi się dotknąć najczulszych tematów, wykłada wszystkie karty na stół, bez żadnych ogródek, dlatego ta pozycja wydawnicza niekoniecznie wszystkim przypadnie do gustu. Jednym z błędów, które popełniłam, zabierając się za nią, jest to, że najpierw obejrzałam film i potem bardzo szybko sięgnęłam po książkę. Trudno było mi przyswoić jej treść i ciągle przed oczami miałam sceny kinowe, w większości wiedziałam, o czym będą kolejne rozdziały.

Temat jest na tyle dyskusyjny, że każdy powinien sam zdecydować, czy przeczytać tę publikację, czy nie. Myślę, że warto po nią sięgnąć, nie dlatego, żeby poddać wątpliwości wiarę, ale dla samej prawdy. Udawanie, że takie rzeczy się nie dzieją, niedopuszczanie do siebie takich myśli, no cóż, uważam za nietyczne i zakłamane.

Tytuł: Nic co ludzkie
Autor: Piotr Głuchowski
Wydawnictwo: Agora SA
Data wydania: 28 listopada 2018
Gatunek: literatura współczesna
672 s.

"KRZYSZTOF WIELICKI. MÓJ WYBÓR. WYWIAD-RZEKA. TOM 2" - KRZYSZTOF WIELICKI, PIOTR DROŻDŻ

"KRZYSZTOF WIELICKI. MÓJ WYBÓR. WYWIAD-RZEKA. TOM 2" - KRZYSZTOF WIELICKI, PIOTR DROŻDŻ


Literatura górska to jeden z moich ulubionych gatunków. Sięgając po biografie słynnych wspinaczy, delektuję się każdym słowem, opowiastką, wątkiem i fotografią. Odbieram to wszystkimi zmysłami, przeżywam, wyobrażam sobie... Mówię to z ręką na sercu, jeszcze nigdy nie zawiodłam się na lekturach z tej kategorii! Ta publikacja to balsam dla mojej duszy! Razem z Krzysztofem Wielickim odpłynęłam w piękną, motywującą i bardzo poruszającą powieść!

Krzysztof Wielicki to piąty człowiek na świecie, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Jest zdobywcą trzech pierwszych, zimowych wejść na szczyty ośmiotysięczne oraz autorem świetnych przejść solowych, a także pierwszym wspinaczem, który wyszedł na szczyt ośmiotysięcznika z bazy w ciągu jednej doby! Jest nie tylko laureatem wielu prestiżowych nagród i wyróżnień, osobą, która nie boi się wystąpień publicznych, która chętnie udziela prelekcji i z ogromnym zaangażowaniem opowiada o swojej największej pasji, ale przede wszystkim jest skromnym, prostym, otwartym człowiekiem, którego nie da się nie lubić.

"Krzysztof Wielicki. Mój wybór. Wywiad-rzeka. tom 2" opowiada między innymi o samotnych wspinaczkach himalaisty, opisuje batalię o górę gór - K2, wspomina tragedię wyprawy na Broad Peak w 2013 roku, porusza wątki z życia prywatnego, a także ogólny światopogląd i dewizę życiową bohatera powieści. Całość książki, tak jak poprzedni tom, została przedstawiona w formie obszernego wywiadu i jedynym małym minusem w związku z tym, uważam brak konkretnego podziału na rozdziały, choć za takowy można uznać znaczniki umiejscowione na górnym marginesie w postaci nazwy szczytu i daty jego zdobycia.

Zdecydowanie większą część rozmowy stanowią pytania o wyprawy, zabawne i trudne sytuacje, napotkane problemy, niepowodzenia i sukcesy. W opowieści przekazuje całe swoje serce i duszę. Wszystkie emocje, ogromną pasję, odwagę, to się niesamowicie czuje! Każda strona jest tymi uczuciami wypełniona po brzegi! To mnie totalnie zauroczyło! Pod koniec książki dziennikarz skupia się na pytaniach dotyczących różnic pokoleniowych we wspinaniu, porównując ambicje i wytrzymałość wspinaczy należących do jego pokolenia z młodymi wspinaczami pokolenia dzisiejszego, opowiada o swoim doświadczeniu z perspektywy nie tylko wspinacza, ale również kierownika wypraw.

"Alpinizm to głównie emocje. W kilka minut można przeżyć tyle, ile na dole nie przeżyje się przez całe swoje życie."

Redaktor zahacza również o rodzinę Krzysztofa. Przechodząc do pytań osobistych widać, że himalaista bardzo dba o swoją prywatność, opowiada swobodnie, aczkolwiek niewiele. Rozmowa dotycząca dzieci czy żony i wzajemnej relacji jest skromna, ale dowodzi to klasy i odpowiedzialności. Wzbudza to duży szacunek u odbiorcy.

Rzucającym się w oczy wątkiem jest rozmowa obejmująca tragedię na Broad Peaku, kiedy zginęło dwóch wspaniałych wspinaczy - Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Temat jest interesujący i trudny. Nie zrozumcie mnie źle. Jako czytelniczka, ale też pasjonatka gór chciałam poznać szczegóły tych strasznych wydarzeń. Jak doszło do śmierci wspinaczy, czy można było temu zapobiec, kto jest temu winny... W takich chwilach w głowie odbiorcy powstaje mnóstwo pytań. Krzysztof opowiada szczerze, mówi o tych wydarzeniach jako najbardziej traumatycznych w życiu. Te fragmenty były naprawdę przykre i bardzo poruszające. Wprowadzają  w lekką zadumę.

Bardzo podoba mi się postawa himalaisty. Nie skupia się wyłącznie na sobie, na swoich osiągnięciach i sukcesach. Mówi o wspinaczach, którzy dołożyli swoją cegiełkę w budowie historii polskiego himalaizmu, a mimo to pozostają w cieniu. Podoba mi się sposób, w jaki się wypowiada. Płynnie, lekko, z każdego wątku wyciąga najistotniejsze rzeczy, takie, o których czytelnik rzeczywiście chce czytać. Ponadto jest człowiekiem uśmiechniętym, serdecznym, nie wywyższa się, odbiera się go jako niezwykle sympatycznego. Bardzo przyjemnie i szybko czyta się tę powieść!

Na zakończenie chciałam jeszcze dodać, że w biografiach górskich bardzo cenię możliwość oglądania zdjęć. Uwielbiam to! W tej pozycji mamy ich od groma, co bardzo mnie cieszy. Wzrokiem chłonęłam każdą fotografię i wiecie co? Miałam dreszcze na całym ciele! A jeszcze lepsze jest to, że zamknęłam książkę, odłożyłam ją na półkę, po czym znów po nią sięgnęłam, aby jeszcze raz przyjrzeć się fotografiom i znowu to się stało! Przyjemne ciarki rozlały się po ciele. Chyba więcej nic nie muszę dodawać!

Tytuł: Krzysztof Wielicki. Mój wybór. Wywiad-rzeka. Tom 2
Autor: Krzysztof Wielicki, Piotr Drożdż
Wydawnictwo: Góry Books
Data wydania: 7 grudnia 2015
Gatunek: biografia, literatura górska
272 s.


"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" - Magdalena Knedler

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" - Magdalena Knedler


"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" to druga książka Magdaleny Knedler, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszą - "Dziewczyna z daleka" wspominam bardzo dobrze, dlatego, gdy ta trafiła w moje ręce, czułam, że mnie nie zawiedzie, tym bardziej że słyszałam wiele pochlebnych opinii.

Kilka lat temu, Ida Breza, młoda pisarka, znalazła przed drzwiami swojego domu rękopis, zawierający fragmenty życia kobiet, które trafiły do obozu zagłady. Od tamtej pory życie Idy krąży wokół Przyjaciółek i anonimowej Autorki. Za wszelką cenę próbuje poznać losy kobiet z Ravensbrück, a także dowiedzieć się, kto jest autorem tekstu.

Pomimo że powieść jest sfabularyzowana, a główne bohaterki są postaciami fikcyjnymi, to wszystkie wydarzenia opisane są tak żywo, tak prawdziwie, jakby całość była w stu procentach autentyczna. Autorka opisuje historie czterech kobiet, które trafiły do Ravensbrück i które połączyła niesamowicie silna przyjaźń. Chcąc je dokładniej poznać, nawiązuje do ich przedwojennego życia, oddając im w ten sposób hołd. Uczy, że należy pamiętać, że więźniarki to nie tylko numery i pasiaki, ale kobiety, które miały marzenia, pasje i ambicje.

"Żadna z niech nie mogła dopuścić do utraty własnej tożsamości, dlatego przekazała swoją historię innym. Nie chodziło wcale o to, by gloryfikować przeszłość i zestawiać dawne złote lata z obozowym koszmarem, ale by pamiętać, kim się było naprawdę."

Serce mi pękało, gdy czytałam fragmenty dotyczące życia w obozie. Gwałty, głód, strach, znęcanie, bezgraniczne upodlenie - to była smutna, przerażająca codzienność. Ta lektura wypełniona jest skrajnymi emocjami, począwszy od smutku, złości, a skończywszy na wzruszeniu. Czytając ją, musicie być przygotowani na brutalne opisy, w których nie do uwierzenia jest ogrom bólu i rozpaczy. Ponadto Magdalena Knedler tak płynnie snuje tę historię, tak wnikliwie, że wszystkie te wydarzenia stają przed oczami i bardzo głęboko zapadają w pamięć. W trakcie powieści wiele razy zapadałam w zadumę, zatrzymywałam się, myślałam i trawiłam przeczytane słowa.

Najbardziej poruszającą sprawą w publikacji jest więź, które połączyła bohaterki, silniejsza niż wszystko inne. To, że mogły na sobie polegać, to, że jedna za drugą poszłaby na śmierć, ta walka o siebie, o innych, o to, by choć w minimalnym stopniu zachować godność i wrażliwość. Miłość, wiara i nadzieja, to jedyne piękne uczucia goszczące obok niewyobrażalnego koszmaru.

"My tego nigdy nie zrozumiemy. Ja i pani. Takiego rodzaju przyjaźni, która przetrwa absolutnie wszystko."

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" to książka, która jest świadectwem koszmaru wojennych lat. Lat, w których słowo "człowieczeństwo" nie istniało. To publikacja, którą powinien przeczytać każdy, bez wyjątku, bo naszym zadaniem jest pamiętać, przekazywać, a także nigdy nie dopuścić do podobnej tragedii.

Tytuł: Moje przyjaciółki z Ravensbrück
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Mando
Data wydania: 24 kwietnia 2019
Gatunek: literatura współczesna
432 s.
"SERCE" - BARTOSZ SZCZYGIELSKI

"SERCE" - BARTOSZ SZCZYGIELSKI


Kiedy ktoś pyta mnie o polecenie dobrego kryminału, pierwszą moją myślą jest Bartosz Szczygielski i Jego pruszkowska trylogia. "Aorta", "Krew" i "Serce" to jedne z najlepszych powieści, jakie czytałam i z czystym sumieniem, bez żadnego wahania w głosie, mogę je polecić.

Zarówno w tej części, jak i poprzednich, akcja rozwija się dwutorowo. Były komisarz policji Gabriel Byś, ukrywający się pod fałszywym nazwiskiem pracuje w magazynie, segregując chińską odzież. Zarabia grosze i ledwo wiąże koniec z końcem. Gdy pewnego dnia, w Centrum Handlowym w Wólce, znajduje ludzkie szczątki, traci grunt pod nogami. Jest zszokowany odkryciem, a jeszcze bardziej tym, że zwłoki znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, jeszcze przed identyfikacją. W międzyczasie poznajemy dalsze losy Kaśki Sokół, byłej prostytutki, która próbuje posklejać swoje życie. Przez lata wykorzystywana, więziona i okaleczona, pragnie zemsty na swoich oprawach.

Na początku trochę się obawiałam ostatniej części tego cyklu, bo dwa pierwsze tomy totalnie mnie zauroczyły i bałam się, czy pisarz zdoła podtrzymać to napięcie, ciekawość i emocje. Szybko się okazało, że mój niepokój był niepotrzebny. Z odległości kilometra poczułabym tę gęstą atmosferę i ciężki, mroczny klimat, który towarzyszył mi od początku, aż do samego końca. Uwielbiam to! Wszystkie wydarzenia są bardzo dynamiczne - nie sposób się nudzić przy tej lekturze! Nie brakuje tu krwawych, brutalnych momentów wywołujących dreszcze, co osobiście bardzo mi odpowiadało. Właśnie przy takich książkach bawię się doskonale!

Wiele uroku dodają charyzmatyczne, konsekwentne postacie, które opisane są żywo i bardzo wyraziście. Byś i Kaśka skradli moje serce już dawno. Z każdym kolejnym tomem moja sympatia do nich tylko się pogłębiała. To jest niesamowite, jak bardzo się z nimi zżyłam! Oboje borykają się z problemami, męczą z niewesołymi wspomnieniami. Z ogromnym podekscytowaniem śledziłam każdy ich krok i naprawdę mocno kibicowałam w poukładaniu sobie marnych żywotów. Ostatecznie zaskakujące i szokujące decyzje postaci prowadzą do przerażających konsekwencji.

Podsumowując, z całego serca zachęcam Was do sięgnięcia po "Serce". Emocje kumulują się przez całą powieść i na końcu wybuchają! I wicie co? Ta książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie! Wow przez zdecydowanie duże w. W błyskawicznym tempie pochłaniałam kolejne strony. Natomiast jeśli jeszcze nie znacie pióra Bartosza, koniecznie zacznijcie od "Aorty". Ta trylogia to potwierdzenie dużego talentu autora i ja z niecierpliwością czekam na kolejne Jego publikacje!

Tytuł: Serce
Autor: Bartosz Szczygielski
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 13 lutego 2019
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
384 s.

"JA, PUSTELNIK" - PIOTR PUSTELNIK, PIOTR TRYBALSKI

"JA, PUSTELNIK" - PIOTR PUSTELNIK, PIOTR TRYBALSKI


"Ja, pustelnik" to kolejna biografia himalajskiej osobowości, która mnie totalnie oczarowała! Uwielbiam góry. Tatry już dawno skradły moje serce tak jak i książki opowiadające o górskiej pasji i marzeniach. Zawsze, gdy czytam biografie sławnych wspinaczy, to jest to dla mnie niezwykle motywująca lekcja dotycząca przezwyciężania własnych słabości i podążania za głosem serca.

Piotr Pustelnik to trzeci Polak, po Jerzym Kukuczce i Krzysztofie Wielickim, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Człowiek, który całe życie podąża za tym, co sprawia mu największą radość, co sprawia, że żyje i czerpie z tego życia tyle, ile się da. Człowiek, który pokonał strach towarzyszący mu od dzieciństwa.

"Po latach zmagania się ze strachem jestem pewny jednego: boję się tego, co podpowiada mi wyobraźnia, co może się wydarzyć. I co najczęściej się nie wydarza."

Kiedy czytałam tę opowieść, czas stał w miejscu. Pochłaniałam ją każdą komórką ciała i to z ogromną przyjemnością! Wyobrażałam sobie góry wysokie. Przed oczami miałam olbrzymie, groźne ośmiotysięczniki, przygotowania i trud włożony w to, by je zdobyć. Czytałam o sukcesach i porażkach i wierzcie mi, czułam to wszystkimi zmysłami! Piotr opowiada swoją historię tak płynnie, prosto i pięknie, że mogłabym go słuchać w nieskończoność. Zauroczył mnie! Przywołuje wspomnieniami momenty przykre, tragiczne, szokujące, a także zabawne, wzruszające, szczęśliwe. Przy każdej fotografii zatrzymywałam się dłużej i po prostu patrzyłam, z zachwytem, bez słów, w kompletnej ciszy. Całkowicie mnie to wszystko wciągnęło! Aż miałam ochotę spakować się i jechać w góry! Ponadto wszystkie wydarzenia zachowują chronologię, a całość książki jest odpowiednio zbudowana - na początku znajduje się krótki słowniczek z trudniejszymi terminami dotyczącymi wspinaczki, natomiast na końcu kalendarium ważniejszych zdarzeń z życia Piotra.

"Góry są ogromnym kawałkiem mojego życia, ogromnym! Osoby, które nie miały takiej pasji, nie są w stanie tego zrozumieć. Przez trzydzieści lat myślami byłem wyłącznie w górach, inne rzeczy robiłem po drodze, z obowiązku, z przyzwoitości. Ale liczyły się tylko góry."

Piotra Pustelnika odebrałam jako serdecznego, ciepłego człowieka, zawsze skorego do pomocy, zawziętego, ale nie narzucającego się, rozsądnego. Książka skupia się głównie na himalajskiej działalności, niewiele mówi o prywatnych sprawach, raczej o nich napomina. Człowiek, który tak mocno ukochał góry, nie mógł odnaleźć się w codzienności. Dom, praca, obowiązki zostały zepchnięte na drugi plan. Sławny himalaista jest niezwykle aktywny i ambitny, co odziedziczyli po nim synowie z pierwszego małżeństwa, Adam i Paweł, którzy pokochali wspinaczkę i osiągnęli w niej znaczne sukcesy. W dwóch ostatnich rozdziałach książki znajduje się wywiad Piotra Trybalskiego z mężczyznami, a także wypowiedzi partnerów górskich Piotra Pustelnika, co mi się bardzo podobało. Uzupełniło to portret osobowości himalaisty, biorąc pod uwagę różne perspektywy. To ogromny plus biografii! Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że zdanie, jakie wyrobiłam sobie o Piotrze w trakcie czytania, jest prawdziwe.

Podsumowując, polecam tę książkę przede wszystkim miłośnikom gór, ale też osobom, które podążają w kierunku swoich marzeń i pasji, niekoniecznie dotyczących wspinaczki, bo ta powieść to nie tylko zdobywanie ośmiotysięczników, ale również stawianie czoła własnym słabościom, przełamywanie się, wiara w to, że musi się udać i że trzeba brać życie pełnymi garściami. Właśnie tak wygląda recepta na szczęście.


Tytuł: Ja, pustelnik
Autor: Piotr Pustelnik, Piotr Trybalski
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 14 września 2017
Gatunek: biografia, autobiografia
504 s.
"UTOPCE" - KATARZYNA PUZYŃSKA

"UTOPCE" - KATARZYNA PUZYŃSKA


Cudownie jest wracać do sagi o Lipowie i właśnie zdałam sobie sprawę, że mówię to przy każdym tomie, ale jak tu się nie cieszyć, skoro do tej pory wszystkie części spełniły moje oczekiwania. Poprzednią - Z jednym wyjątkiem, czytałam dość dawno i miałam pewne obawy, bo nie do końca pamiętałam, na jakim etapie są bohaterowie powieści, ale już po kilku stronach wszystko się wyjaśniło, bo Katarzyna Puzyńska zgrabnie wplotła krótkie przypomnienie tego, jak poprzednio zakończyły się losy policjantów. To jest duży plus dla kogoś, kto swoją przygodę z tą autorką rozpoczął właśnie od Utopców, jednak ja będę zachęcała do odpowiedniej kolejności czytania, bo wiecie, szkoda byłoby stracić tyle świetnej rozrywki!

Lato, 1984 rok. W niewyjaśnionych okolicznościach giną dwie osoby. Przesądni mieszkańcy odciętej od świata wsi, wierzący w istnienie sił nadprzyrodzonych, są przekonani, że za wszystkim stoi krwiożerczy wampir, którego kości są pogrzebane na terenie posiadłości "Żebrówka". Sprawy nigdy nie rozwiązano. Trzydzieści lat później zagadkę zniknięcia próbują rozwikłać Daniel Podgórski i porywcza Klementyna Kopp. Brak współpracy ze strony mieszkańców wsi oraz prywatne problemy bohaterów utrudniają dotarcie do prawdy.

Akcja dzieje się dwutorowo. Śledztwo prowadzone przez Daniela i Klementynę przeplata się z wydarzeniami sprzed trzydziestu lat. To jeden z atutów tej powieści, osobiście uwielbiam retrospekcję, bo zazwyczaj wprowadza ona duże podekscytowanie. Ponadto mamy osobne, krótkie rozdziały z wydarzeń jeszcze późniejszych, mianowicie, z przesłuchań prowadzonych przez policję przeciwko Klementynie Kopp, która wpadła za niestosowne zachowanie podczas prowadzenia śledztwa. Nie jest tych rozdziałów dużo i absolutnie nie bójcie się, że pogubicie się w fabule. Wszystko jest opisane bardzo prosto i dokładnie. Zaręczam was, że odnajdziecie się w tym wszystkim i będziecie mieć z tego niezłą frajdę!

Ogromnie podobało mi się wykreowanie miasteczka Utopce i jego mieszkańców. Na początku motyw wampira wydawał mi się trochę przesadzony, ale ostatecznie stwierdzam, że autorka stworzyła bardzo intrygującą opowieść. Kompletnie nie miałam pomysłu, jak ona się zakończy, dlatego pochłaniałam kolejne strony z dużym zainteresowaniem. W każdym zakamarku tajemniczej miejscowości gnieżdżą się mroczne sekrety, które trudno odgadnąć i które sprawiły, że bawiłam się znakomicie! Tubylcy pilnie strzegących swoich spraw, nieprzychylni dla obcych, krążące po wsi legendy, niewytłumaczalne sytuacje mające związek z leśnymi duchami, wywołują dreszcze, wprowadzają niesamowity, magiczny klimat i wzbudzają duże emocje!

Inną zaletą książki jest mocno rozbudowane tło społeczno-obyczajowe. Wątek kryminalny idzie w parze z prywatnymi rozterkami postaci. Tym razem autorka w znacznej mierze skupiła się na Klementynie. Policjantkę poznałam jako arogancką, nieprzebierającą w środkach, kontrowersyjną kobietę. Tutaj jej cechy się pogłębiają. Staje się bardziej wybuchowa niż dotychczas i daje tego dowód, a wszystko przez wzgląd na przygnębiające wspomnienia. Uwielbiam, jak książka jest dynamiczna, napędzana przez bohaterów. Zawsze, gdy czytam o policjantach z Lipowa, bardzo angażuję się w ich życie, są tak sympatyczni, że nie sposób nie śledzić i analizować ich relacji oraz podejmowanych decyzji. Byłam strasznie zaskoczona postępowaniem funkcjonariuszy, wręcz nie mogłam nadążyć za nimi! Na mojej twarzy wiele razy pojawił się wyraz niedowierzania.

Podsumowując, Utopce to przyjamna, luźna powieść kryminalna z bogatym wątkiem obyczajowym. Napisana lekkim, przyjemnym stylem, który sprawia, że czyta się ją błyskawicznie. Ekscytujące śledztwo z porywającym klimatem w tle i świetnymi bohaterami zapewniają wyśmienitą rozrywkę, od której bardzo trudno się oderwać!

Tytuł: Utopce
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 3 listopada 2015
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
600 s.

Copyright © UCIEKAJĄCE STRONY , Blogger