Przejdź do głównej zawartości

9. Warszawskie Targi Książki


Każdy książkoholik czeka na to wydarzenie. Ja już od kilku tygodni, a nawet miesięcy, planowałam wyjazd do Warszawy. Ze zniecierpliwieniem czekałam na pełny harmonogram spotkań i przyznam szczerze, że jego początkowa publikacja zbiła mnie z tropu, bo wybrałam tylko czterech autorów, których chciałam zobaczyć. Biorąc pod uwagę ogrom tej masowej imprezy oraz fakt, że w tym roku wybieram się również na Krakowskie i Śląskie Targi Książki, zaczęłam się mocno zastanawiać czy jechać czy odpuścić.

W międzyczasie pojawiły się delikatne zmiany w programie targów – dla mnie ogromne. Oprócz kilku wspaniałych pisarzy, których koniecznie chciałam zobaczyć, pojawiły się nazwiska wielkich himalaistów – zdobywców Korony Himalajów i Karakorum, a że temat gór mnie bardzo interesuje, podjęłam ostateczną decyzję.


Kilka godzin przed wyruszeniem do Warszawy zrobiłam spis autorów oraz prelekcji, na których pragnęłam być. Po kolei wypisywałam pisarzy oraz godziny i miejsce spotkań. Bez wahania mogę powiedzieć, że jestem przeszczęśliwa i mega usatysfakcjonowania, bo udało się zrealizować moją rozpiskę niemal w 100%. Po targach doszłam też do wniosku, że byłam lepiej zorganizowana niż na innych tego typu wydarzeniach, przez co jestem z siebie dumna. Ale do rzeczy.

SOBOTA

W sobotę przyjechałam pod stadion chwilę po godzinie dziesiątej i tak naprawdę udało mi się wejść do środka dość szybko. Mimo że kolejka była spora to jednak poruszała się żwawo, więc po kilkunastu minutach znalazłam się na poziomie 0, który interesował mnie najbardziej. Wspomnienia odżyły. Rok temu byłam w tym samym miejscu, na tym samym wydarzeniu [8.Warszawskie Targi Książki], więc mniej więcej wiedziałam jak to wygląda i jak jest to zorganizowane. Rozplanowanie miejsc dla wydawnictw, spotkań i dyskusji, wystaw literacko-artystycznych i innych rozłożono na trzech poziomach. Z jednej strony jest to ogromny plus, bo nie ma takiego ścisku jak w Krakowie [21.Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie], zaś z drugiej strony jeśli ktoś dobrze nie rozplanuje sobie kolejności spotkań, można się łatwo pogubić. W poprzednim roku poruszałam się bardzo chaotycznie – kompletnie nie mogłam ogarnąć wszystkich stref, natomiast w tym roku mając już pewne doświadczenie, poruszałam się znacznie zwinniej, dzięki czemu zaoszczędziłam sporo czasu.

Sobota w moim kieszonkowym kalendarzu była napięta do granic możliwości. Jedno z pierwszych spotkań odbyło się na stoisku Wydawnictwa Muza. Kilka minut po godzinie jedenastej poznałam Sylwię Winnik, autorkę Dziewczęta z Auschwitz. Książki co prawda jeszcze nie czytałam, ale tematyka interesuje mnie już od dawna. Zamieniłyśmy z Sylwią kilka zdań. Okazała się bardzo sympatyczną, otwartą kobietą, ale też skromną i prostą. Rozmowa z Nią była bardzo przyjemna, naturalna i swobodna. To spotkanie było naprawdę miłe. Mam nadzieję, że przy kolejnym będziemy mogły porozmawiać już o szczegółach książki.



Kolejne szybkie spotkanie odbyło się na stoisku DICTUM z Przemysławem Piotrowskim. Tutaj niestety nie mogłam zatrzymać się na dłużej. Przemka poznałam już w zeszłym roku w tym samym miejscu. Wtedy też zdobyłam autografy na dwóch książkach Kod Himmlera oraz Droga do piekła. W tym roku wpadłam na stoisko tylko się przywitać i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Następnym razem obiecałam sobie uciąć dłuższą pogawędkę, a do tego czasu może sięgnę po cykl Radykalnych.


Około wpół do dwunastej znalazłam się u Łukasza Kocewiaka. Spotkanie było dla mnie ważne, ponieważ jak już wspomniałam na początku bardzo zależało mi na poznaniu miłośników gór. Łukasz z pewnością do takich osób należy. Tutaj zatrzymałam się trochę dłużej, żeby móc posłuchać wywiadu na temat Jego samotnej wyprawy na Aconcaguae, którą zdobył w grudniu w 2015 roku oraz kilku ciekawych spostrzeżeń oraz stanowiska Łukasza wobec górskich wypraw. Mężczyzna okazał się sympatycznym, otwartym, wygadanym gościem, który lubi podróżować, fotografować i który też bloguje. Można Go znaleźć na Kartka z podróży.



Przy spotkaniu z Łukaszem Kocewiakiem, miałam okazję poznać Kubę Kucharskiego. Bardzo zaciekawiła mnie Jego książka W uścisku Katriny. Książka zaliczana jest do literatury faktu i cieszy się dobrą opinią wśród czytelników, mam nadzieję niebawem ją poznać. Natomiast pisarz okazał się pogodnym, skromnym, serdecznym mężczyzną. Niestety czas nie pozwolił mi na dłuższą rozmowę ani na wysłuchanie wywiadu.



Następnym spotkaniem, które totalnie mnie przekonało żeby jechać do Warszawy był Krzysztof Wielicki, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum. Niesamowita osoba, ciepła, wesoła, opiekuńcza. Udało mi się zdążyć na część prelekcji, która odbyła się w Strefie Kultury Górskiej. Pan Krzysztof pokrótce wspominał wyprawy i jako wspinacz i jako kierownik. Było dużo uśmiechu, bo nie stronił od żartów, ale i chwile zadumy przy wspomnieniach Jerzego Kukuczki czy Wandy Rutkiewicz. Doszłam do wniosku, że tego wielkiego człowieka mogłabym słuchać i słuchać, jednak czas pędził nieubłaganie. Przyszła pora na autografy, uściśnięcie dłoni i wspólne zdjęcie.

- Chodzisz coś po górach?
- Tak, jeżdżę w Tatry, ale tylko hobbistycznie.
- Nieważne, uważaj tam na siebie.

Pan Krzysztof skradł moje serducho już na zawsze. Z pewnością to spotkanie było najlepszym w całym tym targowym szaleństwie.



Po spotkaniu z himalaistą popędziłam na spotkanie z kolejnym wielkim człowiekiem, tym razem do Wydawnictwa Agory. Trochę się spóźniłam, więc kiedy podeszłam bliżej, kolejka była już pokaźnych rozmiarów. Ostatecznie nie powinnam się dziwić, ponieważ Denis Urubko z każdym zamienił parę krótkich zdań podczas podpisywania książek. Bardzo uprzejmy, wesoły, ciekawy, normalny człowiek. Ogromnie się cieszę że mogłam osobiście Go poznać. Żałuję natomiast, że nie odbyła się żadna prelekcja czy wywiad z Jego udziałem, chętnie bym posłuchała Jego opowieści o górskich wyprawach.



Następnie, znowu nieco spóźniona, udałam się do Anny Czerwińskiej, zdobywczyni kilku ośmiotysięczników oraz Korony Ziemi. Sympatyczna, trochę zakręcona, ale urocza pani podpisała trzy moje książki z serii Górfanka. Wiem, że w niedzielę Pani Ania prowadziła prelekcję w Strefie Kultury Górskiej, niestety czas mnie naglił, więc nie mogłam skorzystać. Jestem przekonana, że jeszcze spotkam tę bezpośrednią osóbkę na niejednych targach, ponieważ zauważyłam, że jest dość częstym gościem.



I ostatnim spotkaniem w tym dniu była wizyta w Wydawnictwie Świat Książki. Wisienka na torcie, czyli spotkanie z Justyną Kopińską. Książki Justyny oraz Jej osoba cieszą się sporą popularnością, o czym świadczyła długa kolejka. I tak jak inni Justyna okazała się bardzo serdeczna i otwarta. Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie? dogłębnie mnie poruszyła i zszokowała. Jestem bardzo ciekawa reportażu Polska odwraca oczy, czuję że będzie równie mocna.



Wszystkie poznane w tym dniu osoby okazały się miłe, sympatyczne, kulturalne, otwarte i niezwykle cierpliwe. Ten dzień był bez wątpienia wyjątkowy. Byłam tak podekscytowana wszystkimi spotkaniami, że wcale nie odczułam zmęczenia całodziennym chodzeniem. Przez cały wieczór wpatrywałam się w podpisane książki i już nie mogłam doczekać się kolejnego dnia na Stadionie Narodowym.

NIEDZIELA

W niedzielę na targi udałam się chwilę po otwarciu. Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ nie było żadnej kolejki do wejścia. Za to ogromny tłum zobaczyłam przy kasie biletowej. Nie zastanawiając się długo ruszyłam w kierunku wejścia, a następnie stoiska Wydawnictwa Literackiego, na którym czekała już Anna Kamińska. Ta drobna blondynka cały czas się uśmiechała, dzięki czemu z miejsca zyskała moją sympatię. Podpisując biografię Wandy Rutkiewicz ucięłyśmy sobie krótką pogawędkę dotyczącą książki, górskich wędrówek oraz targów książki. Okazało się, że Ania często bywa na tego typu wydarzeniach. Czuję że nasze spotkanie odbędzie się jeszcze w tym roku.



Następnie popędziłam do Wydawnictwa Foksal na spotkanie z Mariuszem Czubajem. Książek tego pana jeszcze nie czytałam, ale koniecznie chciałam Go poznać. Jego powieści cieszą się dobrą opinią wśród czytelników, poza tym należą do jednego z moich ulubionych gatunków. No więc spotkanie było krótkie, ale bardzo miłe. Twórczość Mariusza zamierzam poznać w ciągu kolejnych paru miesięcy.



Dalej udałam się do Wydawnictwa Prószyński i S-Ka na ponowne spotkanie z przesympatyczną Katarzyną Puzyńską. Miałam szczęście bo zdążyłam prawie na sam początek – za mną ustawił się już duży tłum fanów pisarki. W trakcie kilkunastominutowego oczekiwania w kolejce po autograf, spotkałam Martę (druga babeczka od lewej) z Zapach Książek, którą poznałam na zeszłorocznych Śląskich Targach Książki oraz poznałam Justynę (druga babeczka od prawej) z bloga Zaciesz. Obydwie dziewczyny są mega sympatyczne. Żałuję że nie mogłyśmy porozmawiać dłużej, ale wiadomo, każda z nas miała własną rozpiskę autorskich spotkań, na które się spieszyła.




I ostatnie spotkanie autorskie w tym dniu miałam zaplanowane w Wydawnictwie Rebis. Przemysław Semczuk podpisał mi swoją najnowszą powieść Tak będzie prościej. Wspólne zdjęcie, uściśnięcie dłoni, autograf, krótka wymiana zdań i uśmiech od ucha do ucha widoczny na mojej twarzy mówił wszystko.



Na zakończenie chciałam jeszcze dodać, że udało mi się jeszcze odwiedzić Wydawnictwo Burda Książki, z którym współpracuję. Wspólnie z ekipą zrobiliśmy sobie zdjęcie. Dziewczyny są bardzo otwarte i przyjacielskie. Aktualnie jestem w trakcie czytania książki Klaudiusza Szymańczaka, Negatyw, która swoją premierę miała 9 maja bieżącego roku. Obiecałam dziewczynom w miarę możliwości sprężyć się z recenzją.


I ostatnie kilka słów podsumowujących. Podczas tego wydarzenia spełniłam mnóstwo moich małych marzeń. Każde spotkanie, rozmowa, wykład były dla mnie bardzo ważne i szczególne. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam tam być. Minął tydzień, a ja dalej wspominam, odtwarzam w myślach i patrzę w książki, w których są autografy. Dziękuję wszystkim pisarzom, wydawcom oraz organizatorom. Zapewniliście mi mnóstwo emocji – radości, ekscytacji, uśmiechu. Fajnie było również spotkać tylu książkoholików, tłumy były ogromne ale miejsca też było dużo. Wszyscy czytelnicy stworzyli niepowtarzalny klimat. Nie mogę się doczekać kolejnych Targów Książki. Ahoj czytelnicy!




Komentarze

  1. Zacna kolekcja :) Zazdraszacam Wielickiego. Podobnie jak Ty interesuję się Himalaizmem i górami, a ten Wasz dialog pokazuje co jest w tym wszystkim najważniejsze. Gratki :)
    P.S Wielicki taki niziutki jest, czy Ty na takich szpilach :D ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiu często się pojawia. Ja mam nadzieję jeszcze Go spotkać, może uda się na śląskich albo krakowskich, chciałabym bardzo móc porozmawiać z Nim dłużej. Jest dla mnie ogromną motywacją. Na prelekcji podczas wspomnień mowił żeby pamiętać o tych wszystkich wielkich himalaistach, którzy zostali w górach. Między innymi dla Niego pojechałam do Warszawy!
      Ps. W adidasach byłam :D. Pan Wielicki jest dość niski.

      Usuń
  2. Ależ! Ileś tego nasmarowała. Normalnie różnica w porównaniu do poprzednich relacji kolosalna. Ale to oczywiście z dwóch powodów pewnie: 1. Kolejne spotkanie, więc już z Ciebie wyjadacz. 2. No w końcu autorzy z górami związani, więc nie mogło być inaczej. :) Świetny wypad, opis, autografy i foty. Oby podobnie było w Krakowie (do którego mam nadzieję już w końcu zawitać) i Kato (które pewnie znowu wspólnie zwiedzimy). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chciałam skrócić, ale kurde no nie dało się. Tylu ludzi odwiedziłam!. Najważniejsze były dla mnie górskie spotkania. Jeszcze zapomniałam wspomnieć że spodziewałam się większych promocji, takowe można było znaleźć na stoisku nieprzeczytane.pl czy taniaksiążka.pl, ale w wydawnictwach było dość drogo. No i oczywiście jak tylko przyjedziesz do Krakowa to umawiamy się, no a w Katowicach to już nawet mówić nie muszę :D

      Usuń
    2. A poco skracać, jak się ma tyle do powiedzenia. ;) Promocje to na ogół jednak słabe, w Kato też były. No ale reszta nie zawodzi przynajmniej. No teraz do tego Krakowa będę bardzo zmobilizowany. ;)

      Usuń

Prześlij komentarz