Przejdź do głównej zawartości

"Immunitet" Remigiusz Mróz


Sebastian Sendal, sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje oskarżony o zabójstwo człowieka, którego nie zna i którego nigdy nie spotkał. Sprawę prowadzi jego dawna znajoma, niezastąpiona adwokat - Joanna Chyłka. Obok sprawy kryminalnej i zmagań na sali sądowej, pisarz rozbudował tło obyczajowe m.in. problemy alkoholowe adwokatki. Wszystkie wątki współgrają ze sobą tworząc interesującą, aczkolwiek trochę naciąganą (pijana pani mecenas na sali sądowej?!) całość.

Bardzo przyjemnie było wrócić do jednego z moich ulubionych literackich duetów – Chyłki i Zordona. Ta dwójka zarówno w tym, jak i poprzednich tomach gra pierwsze skrzypce. Jedyna zmiana to coraz większa zażyłość między nimi. Jak zwykle nie brakuje ironicznych docinek Joanny, zabawnych dialogów, pyskówek. W trakcie lektury zdałam sobie sprawę, że relacja prawniczego duetu trochę przyćmiewa sprawę kryminalną, sądowe batalie oraz innych bohaterów. Niektórzy mogą uznać to za minus, ale mnie to jak najbardziej odpowiadało. Sięgnęłam po lekturę po to, żeby się odstresować i dobrze bawić – cel został osiągnięty.

Immunitet to powieść wielowątkowa. Główna sprawa, którą muszą wyjaśnić prawnicy jest intrygująca i wzbudza wiele emocji, ponieważ jej sznurki sięgają najwyższych szczebli państwa. Pierwsze o czym pomyślałam to spisek – ktoś chce wrobić sędziego. Czy moje przypuszczenia okazały się słuszne?

Innym zaskakującym wątkiem jest historia z dzieciństwa Chyłki. I choć znałam bohaterkę z poprzednich przygód i poniekąd domyślałam się traumy jaką przeżyła to muszę przyznać, że doznałam niemałego szoku. Pisarz nie szczędził szczegółów – odsłonił wszystkie karty dotyczące urazu Chyłki i jej nienawiści w stosunku do ojca. Wyjaśnia to dotychczasowe zachowanie pani mecenas, jej butność i szorstkość. Mnie w pewnym stopniu imponuje jej bystra i ambitna osobowość, którą potrafi bardzo dobrze wykorzystać.

Ponadto w fabułę wpleciony jest też inny szokujący temat, którego kompletnie nie mogłam przeżyć. Gotowałam się ze złości. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale muszę poruszyć tę kwestię. Jestem strasznie wyczulona na krzywdę zwierząt i przyznam szczerze, że ominęłam, a raczej przejrzałam powierzchownie kilka stron, które napawały mnie wstrętem. Ledwo to przebolałam.

Immunitet nie jest wymagającą lekturą i nie jest z najwyższej półki. Fabuła jest dość schematyczna porównując poprzednie tomy, aczkolwiek lektura jest relaksująca i bardzo wciągająca – idealna dla kogoś kto ma gorszy dzień. Napisana luźnym stylem i prostym językiem. Ciężko się oderwać od powieści, nie zapoznawszy się z kolejnym rozdziałem, a niespodziewany koniec sprawia, że ma się ochotę na więcej.

Tytuł: Immunitet
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 31 sierpień 2016
648 s.

Komentarze

  1. Gdzieś ktoś pisał, że parzyste tomy gorsze od nieparzystych. Może to jakaś reguła? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha nie sądzę, to chyba zależy od gustu, fanom Mroza zapewne przypadną wszystkie części. Mnie się ta podobała równie co poprzednie, sięgając po nią wiedziałam na co się piszę i co dostanę :)

      Usuń
    2. No to może akurat ten tom słabszy. Następne może lepsze. :)

      Usuń
    3. @Ciacho - to chyba o mnie mowa. ;) Jak dla mnie co drugi to jest wart uwagi. Pierwszy spoko, drugi taki sobie, trzeci ponownie ciekawy, czwarty - dużo słabiej... ;)

      Usuń
    4. Tak, o Tobie. :) Ja nie wiem jak jest, bo czytałem tylko pierwszy. Ale niedługo sprawdzę następny. :)

      Usuń

Prześlij komentarz