Przejdź do głównej zawartości

"Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" Anna Kamińska



Kilka dni temu byłam na urlopie w Zakopanem.  Było pięknie – cały czas przeglądam zdjęcia, na których zostały utrwalone cudowne wspomnienia. Oczywiście w moim plecaku nie mogło zabraknąć książki – w tym wypadku adekwatnej do wyjazdu – biografii Wandy Rutkiewicz, legendy polskiego himalaizmu.

Anna Kamińska opisuje dzieciństwo i młodość bohaterki – czytelnik poznaje całą rodzinę Błaszkiewiczów. Życie przyszłej himalaistki, rodzeństwa i jej rodziców wcale nie było usłane różami. Bieda w domu – brak ogrzewania, brak pieniędzy na rachunki za wodę czy prąd, sypiący się tynk ze ściany, to codzienność w jakiej dorastała Wanda. Rodzinna tragedia – śmierć brata Wandy, ponura atmosfera panująca między domownikami, a w końcu rozwód rodziców.

Wanda Rutkiewicz odziedziczyła charakter po ojcu – ambitna, pracowita i samodzielna. W szkole wszyscy zapamiętali ją jako prymuskę i wzór do naśladowania. Od najmłodszych lat świetnie radziła sobie w sporcie. Była odważna i pomysłowa. Wzbudzała podziw wielu koleżanek i kolegów. Rówieśnicy bardzo ją lubili, nawet jeśli była zamknięta w sobie. We wspinaczce Wanda Rutkiewicz zakochała się na drugim roku studiów, kiedy Bogdan Jankowski zabrał ją w skałki pod Jelenią Górę.

Uważam że jest to jedna z najlepszych biografii, które do tej pory przeczytałam. Styl i język jest prosty i przyjemny – książkę pochłania się błyskawicznie. Ponadto lektura jest bardzo oryginalna – Anna Kamińska skupia się przede wszystkim na osobowości bohaterki, a nie na suchych faktach i datach. Autorka wykonała naprawdę kawał dobrej roboty. Przeprowadziła mnóstwo spotkań, rozmów z osobami z otoczenia Wandy oraz poświęciła kupę czasu na przestudiowani dokumentów dotyczących himalaistki, po to aby dokładnie opisać bohaterkę. Czytelnik otrzymuje zatem pełny obraz Wandy – relacje jakie łączyły ją z poszczególnymi członkami rodziny oraz z innymi wspinaczami.

Byłam nieco zaskoczona postawą alpinistki, ale w gruncie rzeczy wszystkie cechy pasują do jednej z najsłynniejszych Polek światowego himalaizmu. Pełna uroku, niezależna, wolna. Pełna sprzeczności. W młodości przodowała w większości dyscyplin sportowych. Zawsze chciała być najlepsza, na pierwszym miejscu. Od zawsze dążyła do doskonałości. Nigdy nie lubiła okazywać emocji, nie zawierała przyjaźni, nikomu się nie zwierzała, zawsze zdystansowana i chłodna. Myślę że w głębi duszy była bardzo samotną, zagubioną kobietą, która jechała w góry, bo tylko tam czuła się szczęśliwa, z dala od problemów i zgiełku miasta.

Bardzo mi się podoba to, że ta książka to przede wszystkim opowieść o kobiecie, o jej usposobieniu, zachowaniu, o tym jaka była i jak ją zapamiętali inni. Wanda urzekła mnie między innymi tym, że dbała o środowisko. Autorka napomyka sytuację, w której razem z Ewą Panejko-Pankiewicz, schodząc z Gaszerbrumów zostawiają czekany, a zbierają śmieci, bo przecież czekany ktoś weźmie, a śmieci każdy ominie łukiem. Zaskoczeniem było dla mnie również to, że Wanda bardzo dbała o wygląd, nawet w górach wysokich, na które zabierała przeróżne, eleganckie bluzeczki, sweterki, koszule czy perfumy, bo nie wiadomo kogo po drodze można spotkać. Pisarka wspomina sytuacje, gdy nad Morskim Okiem na sznurku suszyła się koronkowa bielizna, wszyscy wtedy wiedzieli, że w pobliżu jest Wanda.

Koniec książki jest bardzo wzruszający. Cała powieść jest ujmująca i piękna, ale moment zaginięcia Wandy i ogłoszenie go światu był niesamowicie przygnębiający. Wiara matki, że córka żyje i usilne próby przekonania o tym innych jest strasznie smutne. W czasie realizowania Karawany do marzeń i pod koniec życia bohaterki, inni wielcy himalaiści, podchodzili do niej z rezerwą. Wanda wręcz z obsesją dążyła do spełnienia swoich planów, nawet jeśli fizycznie była coraz słabsza. Miała w sobie bardzo dużo samozaparcia. Była tak zachłanna na życie, jak gdyby chciała przeżyć je dwa razy. Nawet odbiorca widzi stopniową autodestrukcję. Tak bardzo ukochała góry, tak bardzo była do nich przywiązana, że nie potrafiła żyć bez nich. Nie przyjmowała do wiadomości tego, że lat przybywa, w związku z czym kondycja i wytrzymałość już nie te co kiedyś. Miłość do gór w tym przypadku była piękna i równocześnie tragiczna.

Całej biografii wam nie streszczę, a jest tu wiele ciekawych informacji. Ta kobieta to ogromna motywacja i dowód na to, że można żyć tak jak się tego pragnie. W publikacji czytelnik znajdzie dużo prostych, zabawnych sytuacji, fajnych zdarzeń i chwytających za serce momentów. Swoją rolę spełniają też czarno białe fotografie, które w magiczny sposób zatrzymują czas. To dzieło polecam szczególnie tym, którym na widok gór, przyspiesza bicie serca.

Tytuł: Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz
Autor: Anna Kamińska
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 14 czerwiec 2017
480 s.

Komentarze

  1. Jak pisałem Ci wcześniej, kocham Tatry i pasjonuję się polskim himalaizmem. Pewnie kiedyś się skusze na te biografie, ale cały czas czekam na monografię polskiego himalaizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się ją bardzo dobrze. Ja w nastepnej kolejności może sięgnę po biografię Bieleckiego. Monografia, hmm pewnie byłaby obszerna. Jakby nie patrzeć Polacy mogą poszczycić się w historii himalaizmu.

      Usuń

Prześlij komentarz