Przejdź do głównej zawartości

"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre


Sięgnęłam po tę książkę, bo po pierwsze to prezent od Kamila z bloga Świat Bibliofila i normalnie zrobiło mi się głupio, bo od tego pana mam jeszcze 5 nieprzeczytanych powieści, a od ich wręczenia minęło już trochę czasu, a ponadto książka należy do jednego z moich ulubionych gatunków i ma świetne opinie.

Pewnego dnia policja dostaje anonimowy telefon dotyczący morderstwa. Miejsce zbrodni okazuje się prawdziwym horrorem. Policjanci znajdują dwie martwe kobiety – prostytutki, które zostały zamordowane w bestialski sposób. W trakcie śledztwa okazuje się, że oprawca uśmierca swoje ofiary powielając zbrodnie literackie. Komisarz Camille Verhoeven próbuje odnaleźć zabójcę, zasięgając opinii u humanistów. Czas biegnie, pojawiają się nowe ofiary, a morderca dalej pozostaje nieuchwytny.

Muszę przyznać, że początkowo trudno mi się czytało lekturę, bo autor posługuje się dość trudnym językiem. Momentami wypowiada się zbyt poetycko, a sporo wydarzeń opisanych jest z patosem, więc ciężko było mi się wczuć w fabułę i emocje bohaterów. Dokładne opisy, dbałość o najdrobniejsze szczegóły i starannie dobierane słowa sprawiają, że czuje się w odbiorze tej powieści doniosłość. Trochę mi to przeszkadzało, bo niebyt pasuje do kryminału mającego zapewnić czytelnikowi luźny, ale emocjonujący wieczór, aczkolwiek po kilkudziesięciu stronach przekonałam się do takiego stylu autora. Pojawiły się nowe zbrodnie i tropy, a w związku z tym ciekawość jak potoczy się śledztwo i do czego jeszcze morderca jest zdolny, dlatego resztę lektury pochłonęłam szybko.

Bardzo podobał mi się klimat powieści – mroczny, nostalgiczny, wywołujący gęsią skórkę. Czytelnik cały czas czuje niepokój i obawę przed tym co ma nastąpić. Wpływ na to ma nie tylko poważny, oryginalny styl autora, ale też brutalne morderstwa. Opisy zgwałconych, zamordowanych, poćwiartowanych kobiet są drastyczne i przerażające. Sceny opisujące tortury są straszne! Mimo że mam niezłą wyobraźnię to mój umysł chyba się przed tym bronił, bo trudno mi było sobie zobrazować to okrucieństwo.

Ponadto pisarz świetnie zbudował portret mordercy – psychopaty, który czerpie ogromną przyjemność w zadawaniu bólu i jest totalnie zakręcony na punkcie powielania zbrodni literackich, traktując je jako swoje dzieło. Zimny, wyrafinowany, wydaje się żyć w jakimś szaleństwie. Natomiast jeśli chodzi o komisarza Camille to tak średnio go polubiłam, jest dość oryginalną postacią, ale odniosłam wrażenie, że jest surowy, powściągliwy, wydaje się nienaganny. W powieści poruszone są też jego prywatne problemy, co stanowi dodatkową atrakcję dla odbiorcy.

W pierwszej części książki autor nie przywiązuje dużej wagi do tła obyczajowego – nakreśla ogólną sytuację, pomija zbędne opisy i skupia się na śledztwie. Ale to co dzieje się potem, to po prostu totalne zaskoczenie i szok. Akcja nabiera tempa, a finał jest niewiarygodny! Ostatnie strony powieści tak mnie wmurowały, że nie wierzyłam w to co przeczytałam! Pierre Lemaitre świetnie sobie to wszystko zaplanował! Kryminałoluby o mocnych nerwach bierzcie się za tę książkę. Nie ma na co czekać. Ja z pewnością sięgnę po inne lektury tego autora.

Tytuł: Koronkowa robota
Autor: Pierre Lemaitre
Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 27 września 2017
416 s.

Komentarze