Przejdź do głównej zawartości

"Istota zła" Luca D'Andrea


Filmowiec Jeremiasz Salinger wraz z żoną i córką przenosi się do Siebenhoch, małej miejscowości leżącej w górach Południowego Tyrolu. Jest zafascynowany górskim krajobrazem, dlatego postanawia nakręcić film dokumentalny o pracy ratowników górskich. Pewnego dnia uczestniczy w akcji ratunkowej, która kończy się tragicznie. Jako jedyny wychodzi cało z katastrofy. Od tamtej pory cierpi na ataki paniki. Próbując dojść do siebie natrafia na straszną zbrodnię - masakrę, która wydarzyła się wiele lat temu w wąwozie Bletterbach. Jej tajemnica nigdy nie została rozwikłana. Salinger za wszelką cenę próbuje się dowiedzieć co wydarzyło się tamtego tragicznego dnia.

Powieść ma plusy i minusy. Najgorsze jest to, że żeby dostrzec zalety trzeba przebrnąć przez połowę książki. Przede wszystkim ogromną ciekawość wzbudziła we mnie zagadka masakry. Odbiorca może liczyć na brutalne opisy morderstwa. Niestety monotonne kręcenie się wokół prywatnego śledztwa Salingera i brak ciekawych poszlak po prostu mnie znużyło. Powieść miała ogromny potencjał – świetny pomysł, ale kompletnie nie mogłam się w nią wciągnąć. Nie czułam emocji, które powinnam przeżywać razem z głównymi bohaterami. Nie pomogła mi nawet wyobraźnia. Bletterbach nazywane przez miejscowych miejscem przeklętym, niewyjaśniona śmierć, plotka o bestii zamieszkującej miasteczko – wszystko to sprawiło, że iskierka ciekawości tliła się przez całą powieść, a mimo to nie mogłam się do niej przekonać. Długie, często nic nie wnoszące opisy mnie zniechęcały.

Wspaniale mi się czytało o lodowym, górskim pięknie. Urokliwe opisy mroźnego krajobrazu zapadły mi głęboko w pamięć. Miejsce akcji totalnie mnie zauroczyło. W budowaniu klimatu ważną rolę odegrali również mieszkańcy wioski. Nieufni, podejrzliwi, skrywający mroczne sekrety. Domyślam się, że autor chciał stworzyć nostalgiczną, ponurą i jednocześnie czarującą atmosferę, w którą z początku kompletnie nie mogłam się wczuć.

Z niecierpliwością i lekką irytacją czekałam na finał, myśląc czy uratuje on tę książkę. I muszę przyznać, że ostatnie kilkadziesiąt stron były naprawdę dobre. Zbliżając się do rozwiązania zagadki autor w końcu mnie poruszył. Poczułam gęsią skórkę, treść nabrała tempa, pojawiły się zaskakujące zwroty akcji. Wreszcie poczułam emocje! Smutek, złość, ogromne wzruszenie. Coś zaczęło się dziać! Jestem zawiedziona, że tak późno. Myślę, że gdyby pominąć te nieszczęsne, zbędne opisy, dodać z początku dynamiczne, nowe tropy, żeby odbiorca czuł to narastające napięcie i towarzyszące temu podniecenie, całość wyszłaby dużo lepiej. Podsumowując, początek był nudny, ale dla takiego zakończenia warto było przeczytać tę powieść.

Tytuł: Istota zła
Autor: Luca D’Andrea
Tłumaczenie: Stefan Kasprzysiak
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 23 listopada 2016
477 s.

Komentarze