"GRA POZORÓW" - Joanna Opiat-Bojarska


To będzie jedna z tych szybkich recenzji. Nazwisko autorki Joanny Opiat-Bojarskiej często przewija mi się w social mediach. Częściej spotykałam się z dobrymi opiniami o Jej książkach, dlatego liczyłam na porządną lekturę i niestety się zawiodłam. Gra pozorów mnie nie przekonała.

Aleksandra Wilk jest z zawodu psychologiem. Samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Rok temu jej mąż został zamordowany, a nagranie jego śmierci trafiło do sieci. Co ciekawe nigdy nie odnaleziono ciała mężczyzny ani jego mordercy. Sprawa została zamknięta. Mimo upływu czasu kobieta dalej bardzo to przeżywa. Pewnego dnia Aleksandra znika na tydzień, po czym cała i zdrowa wraca do domu. Nikt nie wie co się z nią działo, a ona sama ma lukę w pamięci. Jest wystraszona i zdezorientowana. Przebłyski pamięci oraz intuicja podpowiadają jej, że została otumaniona, uprowadzona i więziona. W międzyczasie dostaje dziwne smsy od anonimowego nadawcy. Kobieta nic z tego nie rozumie. Za wszelką cenę próbuje odkryć prawdę.

Czytając tę powieść miałam wrażenie, że oglądam telenowelę. Dzieje się tu naprawdę dużo i w tym wszystkim największym plusem jest dynamiczność, dzięki której powieść pochłonęłam bardzo szybko. Początek mnie zniechęcił i winę za to ponosi główna bohaterka, która tak strasznie mnie irytowała, że klęłam na nią w duchu. Odebrałam ją jako niezdarną, totalnie bezmyślną i wiecznie użalającą się nad sobą. Nie polubiłam też policjantów, którzy najpierw wykazali się nieudolnością, bo nie odkryli zabójcy męża Olki, a potem zupełnie amatorsko podeszli do sprawy zniknięcia psycholożki. W dodatku ich charakter woła o pomstę do nieba, stuprocentowe gbury. Bohaterowie tak mnie zniechęcili, że niestety dalsze czytanie nie sprawiło mi frajdy. Jedynymi postaciami, które polubiłam były dzieci, które nadały tej powieści odrobinę rzeczywistości.

Cała fabuła jest mało prawdopodobna, a wszystkie ciekawsze wydarzenia opowiedziane są zbyt szybko i pobłażliwie. Odniosłam wrażenie, że tej lekturze brakuje odpowiedniego klimatu. I nawet jeśli odczuwałam napięcie i podekscytowanie, bardzo szybko się ono ulatniało. W momencie tajemniczego zniknięcia Aleksandry, pojawia się ciekawość. Ta sytuacja bardzo mnie zaintrygowała, dlatego czytałam i czytałam z nadzieją na jakiś szok, na wow, które wgniecie mnie w fotel. Nic takiego się nie wydarzyło. W tej powieści jest bardzo dużo obyczajówki – z pewnością nie zaliczyłabym ją do thrilleru, która momentami kompletnie nic nie wnosi, jest po prostu zbędna, i psychologicznych zagwozdek, które z kolei uznałam za mały plus. Podsumowując, Gra pozorów sprawiła, że do twórczości Joanny Opiat-Bojarskiej podchodzę sceptycznie. Kolejną książkę autorki przeczytam, gdy przez przypadek jakaś wpadnie w moje ręce.

Tytuł: Gra pozorów
Autor: Joanna Opiat-Bojarska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 11 października 2017
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
320 s.

5 komentarzy:

  1. No trudno. Może inna się bardziej spodoba. A tę można wydać komuś innemu. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ale przeczytałam bardzo szybko, tylko ta Aleksandra, policjanci... :P.

      Usuń
    2. To teraz Kallentoft? Bo już się pogubiłem. :P

      Usuń
    3. Tak :D. Zaczęłam, ale utknęłam przez brak czasu :/.

      Usuń

Copyright © UCIEKAJĄCE STRONY , Blogger