23. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE [2019]


Na ostatni weekend października czekałam dobre kilka tygodni, jak pewnie większość książkoholików, a szczególnie tych, którzy planowali odwiedzić tegoroczne Targi Książki w Krakowie. Początkowo nie byłam zachwycona programem, ale po wnikliwej analizie znalazłam kilku autorów, których koniecznie chciałam spotkać. Mając na uwadze poprzednie lata i organizację tego wydarzenia, przygotowałam się psychicznie na ogromny tłum, ścisk, małą ilość powietrza, duchotę i ból kręgosłupa. Oczywiście nic się nie zmieniło pod tym względem, ale postanowiłam wytrwać. Pojechałam z ogromnym samozaparciem. Udało mi się uczestniczyć w targach dwa dni - w sobotę i niedzielę.


Byłabym zapomniała... jest rzecz, która się zmieniła, oczywiście na lepsze, mianowicie kolejki do wejścia na halę EXPO. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, nie czekałam dłużej niż pięć minut! Może miałam po prostu szczęście, tak czy siak chciałam o tym wspomnieć, bo to jeden z nielicznych plusów organizacji.


SOBOTA

W tym dniu mój plan był baaardzo napięty. Rozpiskę stoisk i spotkań przygotowałam dwa dni wcześniej. Bardzo dokładnie wszystko przejrzałam, gdzie odbędą się spotkania konkretnych pisarzy,  o której godzinie, w jakich sektorach, czy zdążę na spotkania odbywające się w tym samym czasie, czy chcę dokupić jakieś książki i na jakich ewentualnie stoiskach będę mogła je nabyć, wszystko miałam dokładnie posegregowane i rozpisane, to najlepszy sposób na to, aby jakoś się odnaleźć w tym cały targowym szaleństwie. Dzięki temu zrealizowałam swój cały plan w tym dniu.


W tym dniu uścisnęłam dłonie ośmiu autorów! Na początku nie sądziłam, że mi się to uda, tym bardziej że niektóre spotkania zazębiały się, ale dałam radę! Co prawda moja cierpliwość została wystawiona na próbę, moja przestrzeń osobista doznała traumy, a kręgosłup boli mnie do tej pory, ale było warto! Już na pierwszym spotkaniu postanowiłam zrezygnować ze zdjęć, podawanie sobie telefonu z rąk do rąk, sprawdzanie, czy zdjęcie wyszło i ludzie czekający w kolejce, to wszystko sprawiło, że wolałam tego uniknąć. Najważniejsze były same spotkania i pamiątka w postaci autografu.

Pierwszym stoiskiem, które odwiedziłam było Wydawnictwo Literackie, które zaprosiło Wojciecha Tochmana, reportażystę, pisarza, wielokrotnego zdobywcę nagród literackich. Pan Wojtek okazał się bardzo serdecznym człowiekiem, ale mam jedno zastrzeżenie do organizacji spotkania, które odbyło się przez ladę... W pewnym momencie poczułam się jak w sklepie. Nie można było usiąść i zamienić dwóch zdań, wszystko odbywało się na stojąco! Ojj, bardzo nieładnie. Uważam, że dla takiego człowieka powinien być stolik i dwa fotele.



Dalej udałam się na spotkanie z Kasią Puzyńską i tutaj wyszła śmieszna historia. Gdy zobaczyłam ciągnącą się w nieskończoność kolejkę do autorki, postanowiłam odpuścić i przyjść później (nie po to taszczyłam dwie grube książki, żeby zrezygnować całkiem). Słuchajcie dalej... Przyszłam za około półtorej godziny, patrzę, a tu jeszcze większa kolejka! Dramat! To wszystko przez tę premierę "Pokrzyku", pytam organizatorów, czy Kasia będzie podpisywać do końca, bo kolejka jest niebotyczna, ale panie (w szoku, że tak dużo ludzi) zapewniły, że tak, więc znowu odpuściłam i postanowiłam przyjść za jakiś czas i nie uwierzycie... przyszłam znów za około godzinę i okazało się, że Kasia zbiera się do wyjścia. Byłam ostatnia po podpis! I uniknęłam stania! Taki fart!


W międzyczasie odwiedziłam stoisko Wydawnictwa Filia i tu czekałam na spotkanie z Maxem Czornyjem najdłużej, bo godzinę, a i tak miałam szczęście, bo stałam raczej z przodu kolejki. Jak ktoś chce spotkać tego pana na takim wydarzeniu, to polecam udać się do Niego co najmniej czterdzieści minut wcześniej, chyba że macie duuuużo cierpliwości.




Dalej udałam się na stoisko Bezdroża. Bardzo żałowałam, że nie mogę być na targach w piątek, bo były organizowane prelekcje górskie z udziałem Krzysztofa Wielickiego, Moniki Witkowskiej, Janusza Gołąb i Mariana Bała. Niestety mnie ominęły. Natomiast zrekompensowało mi to spotkanie z Moniką, właśnie na tym stoisku w sobotę. Literatura górska jest mi bardzo bliska, a ta osóbka okazała się fantastyczna! Uśmiechnięta, otwarta, bardzo miła! Cieszę się, że mogłam Ją poznać. Wspomniała, że niebawem w Krakowie odbędzie się festiwal górski, na którym będzie Ona i m.in. Krzysiu Wielicki. Zatem do zobaczenia!



Bezdroża

Kolejnym sympatycznym spotkaniem była możliwość uściśnięcia dłoni Darii Górki, na stoisku Wydawnictwa Mova, marki Wydawnictwa Kobiecego. Książki jeszcze nie czytałam, "Aż do śmierci" miała swoją premierę trochę ponad miesiąc temu. Ma świetne opinie, zamierzam ją niebawem poznać.



Magda Knedler to kolejna świetna autorka i wspaniała kobieta, którą spotkałam. Rok temu widziałam Ją na Targach Książki w Warszawie, wtedy zdobyłam autograf w "Dziewczynie z daleka", tym razem poszłam na spotkanie z kolejnymi książkami. Przyjemnie jest wracać do tak cudownych pisarek!



Przedostatnią wizytą dzisiaj było spotkanie z Elą Piętak i Darkiem Piętak. Jak już wspominałam, literatura górska jest mi bliska, a ta opowiadająca o Jurku Kukuczce tym bardziej. To od Jego biografii zaczęła się moja przygoda z tym gatunkiem literackim, zatem koniecznie chciałam zdobyć książkę "Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki", która miała premierę 16 października tego roku, a możliwość zdobycia podpisów autorów, tym bardziej mnie ucieszyła.



Burda Książki
I ostatnim spotkaniem było poznanie Bogdana Bartnikowskiego, który znany jest m.in. z biografii "Dzieciństwo w pasiakach". Jest to wstrząsająca lektura opowiadająca o wojnie oczami dzieci. W swoich książkach pan Bogdan opowiada również na podstawie własnych doświadczeń. W 1944 roku był więźniem obozu Auschwitz-Birkenau, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, został odznaczony Krzyżem Oficerskim. I choć lektury wychodzące spod pióra tego człowieka są trudne, to warto je znać.



NIEDZIELA

Na dzisiaj miałam zaplanowane trzy spotkania, niestety, do jednego nie doszło, a mowa tu o Darku Jaroniu. Był to ostatni pisarz, z którym chciałam się zobaczyć, jednak czas oczekiwania na tego pana wynosił dwie godziny, a że nie jestem z Krakowa, postanowiłam odpuścić. Brak sił dał się we znaki. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać Darka na podobnym wydarzeniu, kiedyś indziej.

Pierwsze spotkanie w niedzielę odbyło się znów na stoisku Wydawnictwa Literackiego, z Anną Kamińską. Autorkę miałam możliwość poznania na zeszłorocznych targach w Warszawie, podpisała mi wtedy biografię o Wandzie Rutkiewicz. Tym razem zdobyłam autograf w biografii Haliny Kruger-Syrokomskiej, o której zresztą aktualnie czytam.



Drugim i ostatnim spotkaniem były odwiedziny na stoisku Wydawnictwa Rebis, Przemka Semczuka. Ten człowiek to jest po prostu mistrz! Podchodzę, witam się i mówię, że nie mogę zdobyć książek "Wampira z Zagłębia" i "Kryptonimu Frankensteina" i słuchajcie... Przemek sobie wstaje, idzie do kantorku, przynosi drugą z wymienionych książek, podpisuje i mi ją wręcza! Nie wiedziałam co powiedzieć, w sumie zrobiło mi się trochę głupio, ale uwielbiam Jego powieści, no to nie było mowy, żebym jej nie wzięła. Szykuję się na dobrą lekturę! Panie Semczuk, jesteś Pan super, do zobaczenia na Śląskich Targach Książki!



Dom Wydawniczy Rebis

Nie będę się rozpisywała pod każdym spotkaniem, jak było cudownie, bo tyczy się to naprawdę wszystkich, bez wyjątku. Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w tak wielu wspaniałych spotkaniach, rozmowach, nawet jeśli były krótkie, cieszę się możliwością zdobycia autografów i uściśnięcia dłoni. Było pięknie! I już nie mogę się doczekać kolejnych Targów Książki.

Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć o targowych cenach. Ja już się nauczyłam, żeby zamawiać książki wcześniej i zbierać je ze sobą na to wydarzenie. Fakt, można było znaleźć fajne promocje, jakieś rabaty, np. Wydawnictwo Czarna Owca proponowała 30% rabat, Księgarnia Tania Książka 25% rabat, Wydawnictwo Novae Res 40% rabat, ale, tak czy siak, było drogo, a no cóż, nie oszukujmy się, każdy miłośnik książek, który kupuje je w dużych ilościach, będzie patrzył na cenę.

Na koniec wrzucam jeszcze stos moich wszystkich podpisanych powieści. Jak tak sobie patrzę na niego, to rzeczywiście robi wrażenie i daje dużo satysfakcji. Spełniły się kolejne moje małe marzenia!





LINKI DO POPRZEDNICH EDYCJI:

20. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE

21. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE

22. MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI W KRAKOWIE [2018]


13 komentarzy:

  1. Gratuluję udanych łowów. Nie udało się fotek zrobić z pisarzami? Tochmana zazdroszczę i w sumie też Czornyja, przy czym z nim akurat miałem już okazję się spotkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było ogólnie ciężko. Rok w rok organizacja jest fatalna. Chętnie bym sobie zrobiła zdjęcia, ale tak jak pisałam, ciężko było cały czas wyjmować telefon lub trzymać go w ręce, podawać osobom za Tobą i prosić o zdjęcie, każdy obładowany książkami, ja sama miałam plecak i torbę i jak podchodziłam do autorów to większą część zajmował mój bagaż, więc stwierdziłam, że daję sobie z tym spokój, a poza tym z połową tych autorów widziałam się już wcześniej i zdjęcia mam :P. Stoisko do Tochmana to była kpina, czułam się jakby On był sprzedawcą, a ja kupcem, wszystko przez ladę...

      Usuń
  2. Ale dugaśna relacja. Widać, że sporo się działo. :) Te tłumy i ścisk to kolejny raz wypominasz Ty i inni, więc musi być to rzeczywiście przytłaczające. Niecierpię takiego napierania jednego człowieka na drugiego, dlatego zawsze po chwili przemyśleń, że 'fajnie byłoby tam jechać', nadchodzi 'jednak wolę moje katowickie i luźniejsze'. Ale na pewno chociaż raz chciałbym Krk odwiedzić w tym celu. Z Tochmanem rzecywiście słabo, ale to pewnie niejeden autor tak miał patrząc na to, ile ich tam było na tej hali. Z Kasią P to było widzę strategicznie mega przygotowane, ta, jasne, będę pomijała kolejki, może się uda. Miałaś swoich agentów pewnie, którzy Ci powiedzieli, żeby isć jak już się będzie zbierać. :P Oczywiście przeważa literatura górska z liczbą sptkań i podpisów, ale to u Ciebie normalne. Fajnie, że kolejne targi zaliczone i bardzo udane. Mam nadzieję, że wszystko wypali u nas obojga i widzimy się w Kato! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość tej relacji stanowią zdjęcia książek :D. Ogólnie stoisko do Tochmana mnie zszokowało tym, że inni pisarze tego wydawnictwa mieli przygotowany stolik i fotele np. G. Gargaś, M. Woźniak, A. Kamińska, więc zupełnie nie rozumiałam czemu Jego spotkanie tak wyglądało. Nie tylko mnie to dziwiło, bo ludzie za mną też o tym wspominali. Z Kasią to mistrzostwo po prosto, a i z Przemkiem też! Oczywiście szykuję się na Śląskie. Miała jeszcze do Arnolda, ale już nie miałam siły, a pewnie będzie w Katowicach, więc nic straconego :)

      Usuń
  3. I dobrze, opis do każdej z nich dodany, ale w skrócie, więc nie nuży, tylko dopowiada najważniejsze kwestie. ;) Aha, no to rzeczywiście Literackie coś tak się dziwnie zachowało, chyba że mieli jakiś konkretny powód. Tylko ciekawie jaki ewentualnie.
    No, Arczi pewnie będzie w Kato jak co roku, więc nic straconego. Przy okazji zagadać idzie na spokojnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dziwne to było, choć przyczyną może być przedłużanie czasu podpisujących przez kolejki, które się do nich ustawiały i przez to brak miejsca, no nie wiem. Ja mam nadzieję, że do grudnia przeczytam drugi tom z serii :D

      Usuń
  4. Mega zazdroszczę spotkania z KatarzynąPuzyńską oraz Maxem Czornyjem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z tymi dwoma autorami widziałam się już wcześniej, ale co rok wracam :D. Za każdym razem kolejki do Nich są coraz dłuższe :P

      Usuń
  5. Ech, jak widzę te wszystkie relacje z Targów w KRK to już mi się tęskni za Kato. Ta kacja z Kryptonimem Frankensteina świetna! :) I sporo nabytków, ja za miesiąc z kawałkiem też tak pewnie będę wyglądała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagoda my chyba widzimy się w Kato :D. Planuję być! Ale ogólnie limit pieniędzy na książki wyczerpałam do końca roku, więc na Śląskich na pewno będzie spokojnie :P

      Usuń
    2. To super, że się widzimy :) Wiesz, ja też za bardzo funduszy na książki nie mam, ale może na antykwariatach coś się znajdzie i może też będą wymiany u ŚBK :)

      Usuń
  6. Fajnie, że udało Ci się zrealizować plan prawie w całości. :D A z Puzyńską prawdziwy "fartuch". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas myślałam o tym, że dwa grube tomiska targałam w plecaku do podpisu i kiedy nadzieja zdawała się ulatywać, szczęście się uśmiechnęło :D

      Usuń

Copyright © UCIEKAJĄCE STRONY , Blogger